CANTATE - YOU...

Autor: 

Kiedy na szpitalnym korytarzu zapanowała cisza i dzwonki alarmowe dotychczas nerwowo dzwoniące - umilkły wówczas dało się słyszeć delikatne i bardzo dyskretne kroki. To Nimfa która zaglądała na ten oddział bardzo często odwiedzając zbolałe ludziki niosąc otuchę i pocieszenie ale przede wszystkim dzielnie pomagając przetrwać ten niezwykle trudny dla Nich czas...Właśnie tego późnego wieczoru swoje kroki skierowała na salę nr-7 gdzie na szpitalnym łóżku leżała śliczna kobieta...
Nimfa spojrzała na Nią wnikliwie i bezbłędnie rozpoznała iż jest Ona w fazie przedśpiączkowej...Dobrze że przywieziono Ją na czas do kliniki pomyślała - gdyż w przeciwnym razie wystąpiła by hipotonia wraz ze wszystkimi towarzyszącymi jej objawami... Nimfa długo się Jej przyglądała prosząc w duchu Pana Lasu - aby zechciał Jej darować życie i zdrowie... Kiedy tak rozmyślała do pokoju weszła lekarka. Wysoka brunetka z fantazyjnie uplecionym włosami o bardzo ładnej karnacji - podeszła do Jej łóżka i dyskretnie najpierw sprawdziła wskazania monitora a następnie usiadła tuż przy Jej głowie... Po dłuższej chwili Nimfa usłyszała jak lekarka nachylając się odrobinę nad leżącą wyszeptała do jej ucha...
Musisz być bardzo dzielna... Proszę Cię walcz ... Nie poddawaj się albowiem zapewniam Cię iż naprawdę warto - żyć...
Wiem że mnie słyszysz ale jesteś potwornie wyczerpana dlatego nie będę Cię męczyć dłużej ale pozwól tylko że Ci coś przeczytam na dobranoc... Nimfa przyjrzała się dokładnie ślicznym czarnym oczom lekarki która gdy sięgała do kieszeni fartucha odchyliła się ku tyłowi. Oto oczom Nimfy ukazała się niewielka bordowego koloru karteczka na której zgrabnymi literami czarnym atramentem był napisany wiersz...I zaraz też usłyszała przepiękne myśli które lekarka z niezwykłą dla ludzików tkliwością odczytała tuż nad uchem leżącej pacjentki..
CANTATE YOU...
ZAMKNIJ JĄ...
BO JEST GOREJĄCA
W PROMIENIACH...
WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA
UTOP JĄ...
NIECH SIĘ NIE PORUSZY
W UCZCIWIE CZYSTYM
ŹRÓDLE DUSZY
PODAJ JEJ...
SŁODKI JAK MIÓD
NAPÓJ MIŁOSNY
TKLIWOŚĆ TWA - ZOSTANIE Z NIĄ
PRZEZ WSZYSTKIE WIOSNY
ZDEJMIJ Z NIEJ...
ROZKLOSZOWANĄ SUKNIĘ
MARZEŃ...
SKOCZ WRAZ Z NIĄ...
WPROST POD WODOSPAD
CUDNYCH ZDARZEŃ
ZAGRAJ JEJ...
MUZYKĘ MYŚLI - CZUŁYCH DŁONI
POFRUŃ Z NIĄ...
NIECH ŻADNE ZŁO WAS NIE DOGONI
PRZYTUL JĄ...
CZULEJ - NIŻ TO ROBIŁA MATKA
KOCHAJ JĄ...
TAK JAK - NADZIEJA
DO OSTATKA...
Petale ale sufletului meu !

Kiedy lekarka skończyła czytać podniosła się i zgrabnym ruchem włożyła kartkę do szuflady w szafce stojącej tuż przy łóżku a potem delikatnym ale bardzo wprawnym ruchem poprawiła Jej poduszkę pod głową. Nimfa usłyszała jeszcze - śpij i wypoczywaj dobra i śliczna istoto - musisz żyć... Rano do Ciebie zajrzę a na razie dobranoc... Kiedy lekarka się odwróciła do wyjścia Nimfa zobaczyła w jej oczach dwie duże łzy spływające po policzkach... Kiedy została sama sfrunęła bliżej i wyciągnęła z za paska sukienki swój woreczek z ziołami które dostała od nimfy zielarki... Tym razem był to biały wosk pszczeli ze sproszkowanymi owocami głogu... Nimfa niezwykle delikatnie natarła Jej skronie a następnie okolice serca tuż obok przypiętych do klatki piersiowej czujników monitorujących jego pracę... Posłuchała wnikliwie i pomyślała sobie w duchu - serce pracuje równo to dobry znak... Tuż przed wyjściem z sali rozsypała jeszcze wokół łóżka kobiety eliksir o nazwie poziomkowa rozkosz a wszystko to aby zniwelować zapach szpitalnej sali... Pozdrowiła cichutko pacjentkę i tak samo dyskretnie jak tu weszła oddaliła się usiłując zapamiętać słowa wiersza który czytała tej młodej kobiecie - lekarka...