Narcyz

Narcyz lusterka nad życie kochał,
przeglądał się w rosy kroplach,
nad wodą siedział bez końca,
w gładkiej tafli podziwiał swój obraz,
w zachwyt popadał niemały,
gdy obraz swój zobaczył na fali...
słońce zgniewało się mocno,
dało mu prztyczka po nosie,
nos zbrązowiał i odpadł,
Narcyz w rozpacz czarną popadł...
słońce mu na to rzecze-
-Narcyzie,ludzi kochaj bardziej od siebie...