zanim nadejdzie świt...

mrok niechętnie ustępuje,
blady promyk
pada na poduszkę,
ciężkie myśli
obudzone brzaskiem,
zalegają w głowie
niczym worek z piaskiem...
poprzez kratkę z palców
przesącza się dzień,
niepokój w duszy
uwiera niby cierń,
zegar z kukułką
czeka na świt,
wkrótce słońce wstanie
i otworzy drzwi...