donikąd

wspólne życie
podzielone na pół,
zapakowane do pudeł
odeszło donikąd,
w sypialni pozostał
smutny materac
i skręcone z bólu
drzewko bonzai,
z kuchni wyszły
kubki z serduszkami,
też nie wiadomo dokąd,
kartkę z kalendarza
zabrał wiatr...
żadne z pudeł
nie obejrzało się
za siebie...