Starość we dwoje

Starość we dwoje
Usiądżmy w pociemniałym raju, na przyzbie,
słuchając śpiewu czarnych papug, o zmierzchu,
dopóki noc nas zaspanych, nie zdybie
i pierzyn księżycem nie poprószy, z wierzchu.

Śpiące bogi wskrzeszą, spóźnione zegary
a nieprześcignione, dopadną nas kresy.
Ja w oczach twoich, ciągle widzę czary,
czyniące że w niebie, tańcowały biesy.

Nie potrzeba oczu, i bez rąk dotyku
widzę ciebie całą i całą poznaję.
Po latach w duszy, i w głębi nawyku
jako siebie, ciebie, pragnę i dostaję.

I choć nie wiem co jeszcze, się z nami wydarzy.
Jakich losów oboje, będziemy spełnieniem.
Wszędzie szukał będę, cienia twojej twarzy.
I z wiecznym przy niej, trwał będę stęsknieniem.