Nas dwoje

Nas dwoje

Zgubiłem siebie gdzieś na drodze, bez celu.
I jak mi teraz bez nóg maszerować?
Jak mi odpocząć na kamieniach.

Czym pozdrowić wędrowców mijanych wielu?
Jak dalej po szlakach wędrować?
Bez pyłu na włosach, bez cienia.

Ros rannych chłodu nie czuć, ni wód strumienia.
Jak mam zimy na wiosnę żałować?
Jak kochać bez czucia i tchnienia?

Jeno grząskość win czuję i ciężar sumienia.
Gdzie schronić się mogę, gdzie schować.
Jak zatrzeć po sobie wrażenia?

Wróćmy do siebie! Do wspólnego istnienia.
Ja ci wrażenia będę pielęgnować.
Ty dasz mi sens tworzenia.