Jeszcze

wiatr przez urodzajne drzewa nakarmił słońce
młodość z pocałunkiem co wybiera z życia
soczyste jabłka i co krok rozbudzone sny

kręcę kołem morzem czy ścieżką wszędzie dalej
odkrywam sekrety znaczenia do kwadratu
światło wciąż inne spod półprzymkniętych oczu

nie będę stary za radą czasu posadziłem chwile
mnożą się we mgle wypłoszone z ciszy ledwie musną
kroplami deszczu wypełniają serce aby nagle
przypomnieć w szeleście swoje imię i zaniknąć