A nad stawem deszcz pada

W zakątek gdzie płaczą wierzby przy stawie,
schroniły przed deszczem się mokre żurawie.
Zadumane nad dżdżu fantazją z mgieł wodnych,
zapomniały swych tęsknot do dzionków pogodnych.

A staw dumny z wrażeń nowe opery odsłania,
wody marszcząc wdzięcznie trzcinami się kłania.
Zasłaniając obłoki przed ciekawskim słońcem,
z ulewy finałem mocnym wieńcząc końcem.

I zmęczone stawy wzlatując w oparach,
żurawiom dzięki śląc siedzącym w szuwarach.
Za podziw nad urokiem deszczu nad wodami,
śpiewających kroplami arie nad ariami.

I tylko żal słońca, który od wiek wieków,
przez tłumy chmur gęstych przedrzeć się próbuje.
By deszczowych nostalgii zaznać cud uroków,
jaśniejąc nad stawem, troszeczkę żałuje.