Kobieta, niczym kwiat

A jeśli podepczę kwiat jakiś? Postójmy tu na łąki brzegu,
przyjdziemy jak będzie od kwiatów pusta, a pełna śniegu.
Dziś tylko wzrok nasz zaprasza, a zimą cała będzie nasza,
i zatańczy z nami w bieli, zakochanym grudniem czardasza.

A dziś spójrzmy, ukochany, jak kaczeniec z fiołkiem rusza w tany,
jaskier z koniczyną pląsa, jak pan narcyz zamaszyście sumiastego kręci wąsa,
wodząc wzrok za panną rutą, a zawilec wraz z tymotką opętany
wonią słodką podryguję z sasankami i już na nie się nie dąsa.

A ja, pozwól że poproszę, mój ty biały królewiczu, tu na udeptanej ziemi,
abyś dłoń mi swoją podał i zaprosił w łączne raje chcę zatańczyć razem z niemi,
bo twoją jestem i tobie się oddaję, jak powój co potrzebuje i odbiera,
pnączem jestem i pięknym kwiatem, a ty nosisz mnie, ja ci nie uwieram.