Okna dusz

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Biegnę rano z myślą dnia
Zmyjemy szarość, nadamy blask
By ujrzeć wspólnie uśmiech słońca
Zwykłe chwile. W myśli oknach

Gonitwa dnia, setki ważnych spraw
Lecz w oknach duszy wspólne chwile
W powiewie firanek zwykłe myśli
W odbiciu szyb wspólny uśmiech

Nasz i słońca

Popołudnie. Głos w słuchawce. Cisza
Woda kroplą łez, ból na szkle rysując
Potok wspólnych chwil. Płonie ogień
Słońca. Nie biegnę już. Stoję

Czysto i spokojnie. Bez szarości dnia
Zamknięte skrzydła okien naszych dusz
Bez słów, w milczeniu. Zmyte deszczem
Nie ma już uśmiechu na naszych twarzach

Pozostał uśmiech słońca

Na początku

Autor wiersza: 
emcek

synowi

mówi że kocha i zaraz
zamienia w deszcz oczy i dłonie

nieporadny bo pierwszy
jeszcze wrażliwy na dotyk lata
chmur które przekreślają niebo grzmotem

milczę rzeka owija się wokół brzegów
słowa to mielizny gdzie wygrzewa się czas
mewy kreślą dziobami listy do nikogo

posadził kwiaty a wyrosły sny
krótki z braku tlenu oddycha ciszą
kolejny jak noc z cieniami zamiast poduszki

Nie przestanę

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Możesz myśleć co chcesz. Dziwny, spontaniczny, szalony
A może po prostu zakochany? Czy tak trudno to zrozumieć?
Nie zapomnę słodkich chwil. Smaku ust. Ognia mocy
Nie zatrzymam się. Nie mogę. To się dzieje naprawdę

Nie schowam się z rękopisami słów w jaskini. Będę krzyczeć
Niech cały świat usłyszy. Stało się. Nie przestanę. Będę obok
Gdy tylko zapragniesz. Widocznie tak miało być. Przeznaczenie
Nie przepraszaj, nie przepraszam. Na to nie ma przeprosin

Na granicy uciążliwości duszy. Na kamieniu serca. Jestem
Jak anioł znikąd. Po prostu. Nie masz wpływu i decyzji
Będę tam stał, bo zegar serca bije. Mam go zatrzymać?
Po śmierci. Gdy zegarmistrz Nieba odbierze mi klucz życia

Podążam za Tobą wszędzie tam, gdzie potrzebujesz
Z płaszczem nocy, z pomocną dłonią. Z ust pochodnią
Każdemu z nas Bóg dał ścieżki przeznaczenia
Przesuwając nas ku sobie na skrzyżowaniach losu

Czujemy, kochamy. Idziemy przez życie

Ty nie przestaniesz. Ja nie przestanę

Z krwi i kości

Autor wiersza: 
emcek

*
syn już mężczyzna
jak olbrzym rozgarnia ciszę

patrzę za nim jak chłop
cieszy się z urodzaju a poeta
z nadziei

*
córka tańczy gubi sens
gwiazdami osusza oczy

pamięta o snach
które opowiadałem kiedyś
gdy kończyło się lato
nabrzmiałe słońcem i życiem

*

pomyślałem o sobie
który to już dzień
zamknął oczy gwiazdom

co już było
umieściłem w szklanej kuli
klucz oddałem aniołom
pilnują myśli i snów

matka

więcej słów bez znaczenia
tuli się jak brzoza
co w końcu zgubi liście

i serce jak osieroconą miłość
pośrodku nocy

Noc

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Chowam się pod kołdrą nocy
Ty śpisz w spokoju, w oddali myśli
Tęsknię. Samotne ciało. Brakuje mi Ciebie
Na styku myśli. W korytarzach wspomnień
Jesteś mą poduszką, kołdrą, życiem
Nie ma że daleko. Na to nie ma odległości
Przytulam się do Ciebie w myślach
Chowam głowę w Twoje włosy
Jesteś obok. Ja również. Na naszych łóżkach
Dwa łóżka, jedna kołdra. Moc myśli
Przyciągania ciał ku sobie
Tulimy się w słowach, w dotyku ciepła ust
Daleko, jednak blisko. Bo słowa moc mają
Pocałunki na dobranoc. Snów spokojnych życzenia
Zasypiamy pod wspólną kołdrą marzeń
Noc bez Ciebie? Każda noc jest z Tobą

Od razu

Autor wiersza: 
emcek

mówią umiesz mówić
o nadziei jak wielka niedźwiedzica
obnaża spękania gwiazd
ścieżkę ledwie widoczną na tle ciszy

szepczę tylko sobie
jak morze wyrzucam muszle
na gorący piasek i skórę
wytartą od pocierania światłem

znajdę miejsca wypłukane przez los
taflę gdzie przeglądają się sny
czerpie wodę pochylona brzoza
zamieniona nocą w księżniczkę

przejrzę znowu gotów
otworzę myśli na oścież
wiatr jak skulony podmuch
wypełni oczy zmierzchem

Na linii wzroku

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Dwie przestrzenie. Głosy rozmów
Powłóczyste spojrzenia za Tobą
Wzrok na Twoim ciele, marzenia o Tobie
Każda chwila w gotowości do pomocy

Rzucenie wszystkiego. Gdy potrzebujesz
Jest moment gdy zadajesz pytanie
Nasze oczy krzyżują się w ogniu uczuć
Nie uciekniesz od wzroku. Jestem za Tobą

Słodycz oczu. Pocałunki luster nieba
Proś. Wiesz … że spełnię …
Ciepło dłoni zatrzymane w dotyku
W ustach deser. Prezent. Jakbym zjadał Ciebie

Magia uczuć. Tak to działa
Wychodząc czujesz oddech pocałunków na plecach
Zapach skóry, obrazy wyobraźni
Nie ma niczego. Ogień naszych spojrzeń

Na linii wzroku

Bez głowy

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Nie mam głowy, jak ukłuty przez pająka
Owijany w kokon chemii uczuć
Wyłączony schemat codziennego życia
Na rzecz koncentracji względem jednej osoby

Nie mam głowy. Myślę tylko o Tobie
O nas, o tym by codziennie Cię widzieć
Nie dociera do mnie co mówią ludzie na ulicy
Nie wiem jak wypowiadać słowa

Uważam by nie wpaść pod jeżdżące samochody
Nie mam głowy. Leży na twoim sercu
Zapytaj mnie o cokolwiek. Nie zrozumiem
Poproś o słowa. Niestety nie wypowiem

Zamknięty w kokonie myśli o Tobie
Po nocy dzień. Po ogniu pocałunków, spokój
Reakcja mózgu. Poszły styki na złączach serca i duszy
Zwarcie na instalacji? Normalna kolejność uczuć

Lasu fantazje

Autor wiersza: 
piotr-ka

Lasu fantazje
Przymknij oczy i posłuchaj, nocnych Panien Leśnych łkania.
Co raz falą w trawach tonie, a raz w brzozy biel się wchłania.
Zawłaszczonym bluszczem tulą, w sosnach smukłych sny kochanków,
którym łzawe strugi płyną, bursztynowych żywic z ran stu.

Popatrz w ciszę, drzew posłuchaj, razem z pierwszym słońc wstawaniem,
jak przynieśli serca w dłoniach, tuląc Leśnych Panien wianki za nie.
Płatki sukien muślinowych, zawstydzone kwitną w zadumaniu,
między liśćmi nocą w niebie, a dniami na wspomnieniach trwaniu.

Posłuchaj podszeptów wieczora, o nocy, jakie opowiada dziwy.
O Panien Leśnych pieśniach tęskliwych, do kochanków urodziwych.
Czekających na nie w noc każdą, w borach stojących dumnie.
Wabiąc księżycem w liści koronie-chodżcie Leśne Panny ku mnie.

Naprzeciw

Autor wiersza: 
emcek

lubię cienie lip
motyle jak oczy kobiet
przeglądają się w słowach

splątane ścieżki
długimi wąsami powoju
sokół długim lotem
ukrywa w bezkresie

oddycha ciężko ziemia
wiatr nadyma policzki
chmury gromadzą deszcze
jak grona czereśni

mam swoje dzisiaj
falą obmywa dłonie
gwiazdy jak porzucone kamienie
depcze noc