skrytość

Autor wiersza: 
emcek

ważę słowa o mnie ciężkie
podawane z ust do ust z błędami i brakiem perspektywy
z autosugestii czytam nagłówki
dzisiaj wiatr zmiecie rozpaczliwą potrzebę przynależności

szukam westchnień
brzoza wysoko rozpięła parasol z liści
słonia o nogach z porcelany
w pokoju przemalowanym na kolor snu
słońce przypomniało sobie o mojej twarzy

dodaj mnie do przyjaciół też jem czerstwy chleb
popijam wodą śpię z otwartymi oczami
w które wpadają gwiazdy

Ta para skrzydeł zwiniętych w nas*

Autor wiersza: 
emcek

przyzwyczaiłem się do dotyku ziemi
cieni drzew co w szeleście budzą echa

myśli jak każda słabość
przenoszą ważność chwil
rzeźbiarz w słowie
odkrywam wieczne życie

nie mam nic zawstydzam czas
w tumanach kurzu trochę sensu
spełzło na niczym

ja-sen odklepuję miejsce
już zajęte przez ciszę
motyla który nie wiedząc nic o tęczy
upłynął

https://www.youtube.com/watch?v=LP3IM9Gkmcc

kształty

Autor wiersza: 
emcek

może być drzazga lub słowa
którymi głośno zamykam drzwi

uczepione z tytanu
nie rdzewieją od zmarszczek
nawet latem w cieniu
słomkowego kapelusza

miewam dobre nastroje
słońce przywraca krążenie
potem oddech

dmuchasz na ranę do chwili
gdy mogę już usłyszeć wspomnienia
rzekę co podchodzi pod okna
poświatą księżyca

origami

Autor wiersza: 
emcek

ludzie potrafią dodać otuchy
podobni na moment do nas
w bólu czy radości
zachowują pogodę ducha
na drogach nagłych rozstań
zimą paląc w kominku
chronią ciepło w futrach

lecz umieją także
wzruszyć ramionami
gdy podchodzę do nich
chwilą bezsilny
i odejść

cieniem

Autor wiersza: 
emcek

stąpam coraz lżej
z mgłą na ramionach
obrazami jesieni pod pachą

deszcz skupiony na słowach
myśli za mnie w miarowym szeleście
jak ślimak smakuję doczesność rogami
zapraszam do ruchu zleżałe pragnienia

lato wypełniło okno
gałęzią dojrzałych czereśni
uplatam wianki z polnych kwiatów
przekwitają słodkim zapachem

gdziekolwiek spojrzę niebo jak usta
w odległej czerwieni zrzuca na ziemię gwiazdy
garść świetlików w drobnym przejawie życia

Sen Joanny

Autor wiersza: 
piotr-ka

Sen Joanny
Zaśnij ze mną, chmuro nocna, księżycowa córko.
Pomaluj sny, w dziecięce, beztroskie podwórko.
Poleć ze mną wiatrem nad trawy, nad stawy.
Aby słońca wrócić, zachodem łaskawym.

Zaczyń mi chmuro matczyna, żuru i chleba.
Na ustrojnym kamieniu, podaj go z wieczora.
A ja lata, za tę chwilę, oddać będę skora!
I usnę bo nic więcej, nie będzie mi trzeba.

Do chaty mnie zanieś, chmurna opiekunko,
gdzie kochanek zgasi, świece pod obrazem.
I zza okna cieniom i nocnym malunkom,
żal będzie że śpimy, tak spleceni razem.

A jeśli cię chmuro, ranek w obłok zmieni,
spraw by przeniosły, się w dzień, nocne dziwy.
Bo z nimi przekroczę, próg magicznej sieni,
i zobaczę świt złoty, trochę mniej strachliwy.

Pani zmian nastrojów

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Dlaczego taka jesteś?
Wchodzisz w organizm
Pustoszejesz wszystko
Zwalasz z nóg, z niemocą

Jesteś przyczyną i skutkiem
Czekasz aż przyjdę po antidotum
Wiesz, co jest bólem, tęsknotą
Świadoma monopolu na leki

Stoisz i milczysz, ja chcę więcej
Choroby na Ciebie, reanimacji
Dlaczego taka jesteś?
Pani zmian mych nastrojów

bezsenność

Autor wiersza: 
emcek

za oknem czas mija szybciej
w dobie hałasu o poszczególne słowa
nikt nie zatrzymuje się na moście
gdzie rzeka wypełnia oczy błękitem

zamieszkałem w łodzi którą wygrałem
rzucając szczęśliwie monetą
z wygrawerowanym świtem
bardziej skłonnym do ustępstw rewersie

dzień zajmuje tylko połowę twarzy
opływam noc w paru odruchach serca
w dialogu między niebem a ziemią
wrastam w wiatr odkąd zawierzył obietnicom

Starość we dwoje

Autor wiersza: 
piotr-ka

Starość we dwoje
Usiądżmy w pociemniałym raju, na przyzbie,
słuchając śpiewu czarnych papug, o zmierzchu,
dopóki noc nas zaspanych, nie zdybie
i pierzyn księżycem nie poprószy, z wierzchu.

Śpiące bogi wskrzeszą, spóźnione zegary
a nieprześcignione, dopadną nas kresy.
Ja w oczach twoich, ciągle widzę czary,
czyniące że w niebie, tańcowały biesy.

Nie potrzeba oczu, i bez rąk dotyku
widzę ciebie całą i całą poznaję.
Po latach w duszy, i w głębi nawyku
jako siebie, ciebie, pragnę i dostaję.

I choć nie wiem co jeszcze, się z nami wydarzy.
Jakich losów oboje, będziemy spełnieniem.
Wszędzie szukał będę, cienia twojej twarzy.
I z wiecznym przy Tobie, trwał będę stęsknieniem.

Poza nawias

Autor wiersza: 
emcek

Wyszeptany tylko podpieram słabość.
Chmury ugrzęzły w wieczorze jak usta,
wyszły poza zarys twarzy.
Rześkość chwil gubi rosę.

Widmo grzechu na bieli poranka -
nie zamykaj oczu. Ptaki to sny,
w oku cyklonu wirują w pogodowych strzępach.

Noc nauczyła się mówić. Miało być piękniej
gdy będę milczał, wytnę z sekwoi swój cień.

Od jutra ugrzęznę w deszczu,
wygłaszczę mokrą dłonią, choćby godzinę,
fartownego losu.