przeze mnie

Autor wiersza: 
emcek

tęsknię za tym co widzę
zawodzi słuch gdy wszyscy mówią to samo

staję się bardziej ludzki
nawet bez uśmiechu słyszę o czym szepczesz
jak modrzew poruszona wiatrem

doświadczenie prowadzi do bezceremonialnych zachowań
gdy owijane bawełną słowa stały się fasadą
na rzecz wiele ważących spojrzeń
myśli jak zdrapana niebieska farba
z pokoju matki

nad morzem podają jod w kolorowych papierkach
spod stóp osuwa się dzień
przez piasek cięgnie się linia demarkacyjna
pomiędzy mną a następnym oddechem

po zmroku

Autor wiersza: 
emcek

byłem w twoim śnie
krócej niż trwa lato

śnieg tajał na szczytach
gdzie tylko orzeł doleci
zasłuchany w niebyt

*

zamiast ramion skrzydła
fen kusi drwiną
tonią jeziora gdzie odbicia
jak kręgi na wodzie
zmieszane z bryzą

*

zima szczera do bólu
nie prosi o ogień co wygasł

w kominku pamięć obrócona w popiół
jak Syzyf wtacza wciąż większe kamienie

stań obok

Autor wiersza: 
emcek

śnieg palcami wiatru
wkłada w otwarte usta chmur gwiazdy

pola wysycone bielą
spływają rzekami zapożyczonych myśli

brak obiektu westchnień drży zziębnięte libido
odebrana rzeczywistości noc

kartka wyrwana z kalendarza
jak chwila ogrzana przy kominku

dopilnuj abym zapomniał
tylko sny sięgają poza czas
niekontrolowaną nadzieją

pośród

Autor wiersza: 
emcek

w ogrodzie myśli przysypane śniegiem
gdy nic nie mówię skrzą się
chcą być razem z blaskiem ognia
nieogrzanym słowem

wierzę snom oprócz szeptu
otwierają oczy gwiazdom
wbiegają na brzeg
gdzie splatam dłonie
jak drzewa owijam cieniem

pęknę jak kra wierny chwilom
nazbieram do kubka trochę piasku
przesypanego w klepsydrze wieczoru

Little Drummer Boy

Autor wiersza: 
Mandinka

Hat

Nie
Magia
Tylko
Cudowna
Noc ...
Spokojna
Tkliwość
Gwiazd
Lśniący
Koc
I ...
Dobrotliwy
Oddech
Milczenia
Powita
Króla
Pana
Stworzenia ...

https://www.youtube.com/watch?v=v5mdybeyLVc

zimą

Autor wiersza: 
emcek

usuwam zleżały śnieg z zakoli ust
kąsa zimnem wystudiowana reklama mikołaja

kładą się cienie świerków
pod ciosami siekier
uciekają wystraszone szpaki
żółte dzioby nakłuwają białą ciszę

miłość jest większa ode mnie
słusznej wagi jak usypana zaspa

czerwone policzki zimne ręce
okryta szalem próbuje odmrozić serce

które jak u Kaja zastygło do wiosny
w małym odłamku lustra

pakuję wieczór w ozdobny papier
obok kominka przycupnął znużony księżyc
w jego spojrzeniu skrzy się dziecięca radość

o czym myślisz

Autor wiersza: 
emcek

okrywam ciało szeptem
tatuaże z milczenia uczyniły oręż

może sny są przejawem smutku
światłem lamp które pobiegły za cieniem

nie igra się z ogniem czerwienią ust
wystawionych na sprzedaż za bezcen

zmowa losu przegania wiatr od morza
piasek zasypał każdą ciszę

uśmiech werbalizuje skrzywienie ust
wysiłek zbudzonych nocą myśli

mimo woli

Autor wiersza: 
emcek

przebarwiła się noc
pod ciężarem świtu

znowu łza została bez znaczenia

ty pieścisz już cudze myśli
ja mrużę oczy od słońca

*
przypominam sen
jak martwa woda
stałem się minioną porą taflą lodu

byłem wtedy bardziej realny
niż noc wchodząca przez okno
czy podmuch wiatru

*
utkany z mgieł patrzę na wyblakłe słońce
płatki śniegu jak szklana wata przysypały berberys

gubię się w przyziemnej nostalgii
na drodze za mostem
którędy odszedł świt

w jednej chwili

Autor wiersza: 
emcek

miałem nic nie mówić
pokój chyli się ku upadkowi
gest jest formą którą chcę zapamiętać

palce prowadzą poloneza
przydeptane światłem kruszą się
w płomieniu świecy

w westchnieniu
trzymam czas jak lampę
świeci gdy przechodzisz

ściany chronią usta przed zmrokiem
nie mogę dotknąć myśli
nieświadomym pocałunkiem
który leczy bezsenność

niezwykłość

Autor wiersza: 
emcek

młodość na mieliźnie jak rzeka zawraca
z przerysowaną nostalgią
kluczą kaczki kapryśnym losem

garbią się drzewa w sadzie
na huśtawce wiatr bawi się piłką
gwiazdy przystają w tykaniu zegara

wieczór mikołaj oddaje stracony czas
odpływa zmarszczkami na wodzie
przysiadam na ławce zamyślony jak życie