z pamięci

Autor wiersza: 
emcek

przekładam dzień rumiankiem
na stany zapalne
z odreagowanym miejscem w fotelu

zwykłem mruczeć w odpowiedzi
sens umieszczam w okazjonalnym słowie
bez wiary iż rozkołysze drzewa
wyjdzie poza ramy deklinacji

nazwałem ciszę po dziadku
miał szare oczy
nie odbijały się w lustrze

latem zbierał rosę
suszył jak łzy
na przydrożnym kamieniu

coraz szybciej

Autor wiersza: 
emcek

graniczę ciszą przez trawnik
na szybach zarysowane
puste do połowy spojrzenie
w kubku z chińską zupką

zgoda na zleżałe na żółto
myśli jest tylko pozorna
zbierają się w różę wiatrów
spętane falą stygną

nie marzę pustym słowem
czas utkwił przeczulony
na powiększone ciepłem źrenice

nie zamyślę na siłę
jakbym stanął z zadartą głową
przytulony do cienia
spijam noc bez długu
na jednym głębokim
wdechu

Listy

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Kilka słów. Kilka ważnych słów dla duszy
W nocy, w dzień. O wszystkim i o niczym
Pisz siostro, pisz. Jak tylko możesz, proszę
Oddaję Ci każde słowo, literę. W tęsknocie

Czekanie na list. Podarunek od serca
Odkrywanie obrazów. Chwil naszego życia
Ciepło rąk we wzruszeniu świata. Dotyk
Papier, rzeczy będące skrawkiem duszy

W każdym słowie, podarunku pamięć pozostaje
Przypomina nam o sobie, miłości rodzinnej
Piszmy jeszcze więcej, dajmy z siebie słowa
Listy naszymi skrzydłami nad ziemią

dalekość

Autor wiersza: 
emcek

bez otwarcia drzwi
zawsze sam rozpoznaję zapachy
światło przesącza więcej pytań
z niedoskonałości

z mrówczą zawziętością
mam wspólną ścieżkę słomkę z lata
przepływa zachmurzenie ciemniejąc
w kaprysy

zmieniają wyraz twarzy taflę jeziora
z wykąpanym refleksem
uwił we włosach przeszłość

miałem nie pamiętać piasku
utkwił w zębach wciąż zgrzytam
przez sen

pójdę kawałek twoim życiem
do kupy liści za którą wiatr
nie rozpoznaje śladów ani słów
przez które widać wieczór

dogłos

Autor wiersza: 
emcek

znowu piszę parę sów
co miną bez echa
pogłos raz użytego cienia

usłyszałem za dużo myśli
masz w ślinie i spojrzeniu
smutek okulawiony bez rąk
z umazanym skrzydłem

nie skarżę obcojęzycznych chwil
kurz już urósł półmrokiem

mógłbym przysiąc jeszcze wczoraj
dzień wydawał się dłuższy
jak kropla deszczu co spłynęła
środkiem dłoni

Miłość

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Ty wiesz, oddam wszystko co chcesz
Wyciągam ręce 2000 kilometrów stąd
By objąć Cię moja kochana w ramionach
Okryć płaszczem pamięci, szacunku, miłości

Chcę poczuć gorące łzy, bicie serca na lotnisku
Pobiec korytarzem do Twego serca i duszy
Położyć je w piernikach, nasycić Twą słodycz
Zobaczyć Twój uśmiech w ojczyźnie przodków

Masz, co tylko chcesz, moja słabości w głowie
Wielka przyjemność sprawić Ci radość siostro
Krew za krew, serce za serce. Wszystko za miłość

…. Kocham Cię siostro ….

nie wrócę po śladach

Autor wiersza: 
emcek

trzymam za rączkę
w walizce posegregowane
minuty z przeciążenia
zawał gdy skała była
ciepła od lęku

kruszę lód zima już dawno
za stołem
dreszcze przylgnęły do oczu
druga wyjałowiona skóra

nie patrzę tylko widzę
człapią chmury okryte złą sławą
początki bez końca

pocerowany światłem

Autor wiersza: 
emcek

porozmawiajmy
od czego są sny
puzzle z uśmiechu
jak kapryśne liście

ubrany w ciszę
sweter uszyty na miarę
ściegiem w niedoskonałość

zastygam w majestacie
niebem kluczy utopia
zestawem zachodów
śladem po nadziei

brzoza z deszczu
karmi szelestem
porozmawiajmy
od czego jest noc

Daria

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Odnalazłem Ciebie po dwóch tysiącach kilometrów
Serce śmieje się radością spełnionych marzeń
Jesteś, nareszcie jesteś! Twoja twarz z moją
Masz co chcesz, wyjmuję duszę z kieszeni

….jechałem by Ciebie odnaleźć

Stało się, kocham do żywego, każdym dniem
Słowem, mailem, wszystkim czym mogę
Nawet gdy nie ma Ciebie obok, jesteś tam
W duszy, sercu, tam zamieszkałaś

Jedynak. I mam siostrę. Uczucie nagrody
Na skrzydłach od Boga unoszę swą radość
Jesteś, naprawdę jesteś. Mogę być z Tobą
Na zawsze, po ponad 350 latach, dniach

i godzinach
nie ma odległości na miłość ……

ponad

Autor wiersza: 
emcek

"wyrazy zamarzły w metaforyce"*
wiedząc niewiele nie szkodzę nadziei
uczę spadające liście
jak słońce nie mając limitu ciepła
spaceruje z cieniami

porównuję sny piękniejsze
gęstnieją w chmury

nie czekam końca wspomnień
wciąż zbieram kawałki błękitu
szum wiatru z pyłkami czasu
osiada na włosach

liczę uderzenia czy kroki
wybieram życie jak motyl
przecząc upływowi rzeki

"ci którzy wiedzą milczą"*

* F. Rabelais
* Leo Tsy