Manifest Lemingów Uniesionogłowych

Autor wiersza: 
piotr-ka

To wiedzieć zabronione, gdzie strony są inne i pola drugie,
Choć w dwojgu o jadnakim czasie, miejscu, nie możliwym być,
i płyniemy jak Skrzat Wodny wskaże, po horyzont w wartkiej strudze,
która niesie nas w powodzi jednej drogi, bo nie można w obie strony żyć.

To po co nam oczy zachwytem otwierasz, Skrzacie Malowany,
Barwą tęcz szerokich mamiąc, co rusz inną opaską ślepca opętany,
Wodze do rąk nam podajesz, każąc, szaleńcze powodować czasy i przestrzenie,
na oślep, bez poznania, popychasz gdzie ciemnej materii niepowrotów istnienie.

Miriady stworzeń ludzkich jako gwiazdy ukryte w zasłoniętym niebie,
Obięcują Ci, Skrzacie Alchemiku, że każdym atomem pożyczony od Ciebie,
eksplodują w najdalsze zakątki Wszechświata, kiedy przyjdzie wyznaczona pora,
lub jak ci coś nie wyjdzie, to też się rozpieszchniemy, nowego szukając Skrzata Kreatora.

O potrzebach prawie politycznie

Autor wiersza: 
emcek

zrezygnowałem z posiadania koszuli w grochy
na rzecz gofrownicy i noża do surwiwalu
pasującej do koloru oczu kobiety
rankiem za starej na ciąg dalszy

spaniela który co rano wygryza dziury
w przaśnej rzeczywistości mogę obejrzeć serial
czeka już basen bez wody jutro ma padać
nawilżę oczy i zamek błyskawiczny

wizualizuję pragnienia
rosną nierówno jak źle przycięte kwiaty
na wąskich ścieżkach chwil
przewracają o złudzenia dawno spalone gwiazdy
ratuję ciszę spod kół tira a zachód dalej igra z ogniem

Jestem zmęczony

Autor wiersza: 
piotr-ka

Nawet nie wiecie jaki, ja jestem zmęczony!
Czuję na plecach siadłych, mi ciężarów tony!
Choć na chwilę przycupnąłem, na puchatej chmurze
By mnie nikt siedzącego, nie zobaczył na górze.

Na nic jakoś nie mam, choć najmniejszych chęci,
tylko spanie błogie, mnie nad wyraz kręci.
Mógłbym z utrudzenia, cały przespać dzionek,
tylko na sen w nocy siły, mam przyoszczędzone.

Po żarełko też jakże, pójść nie mam ochoty,
mógłby mi je przynieść, ktoś kto lubi koty.
-I przesunąć kocyk, bliżej tego pieca!-
-I węgle we środku, bardziej porozniecać!-

Och, me biedne kości! Dobrze że mam futro!
Miękciej mi się będzie, wyspać, bo już jutro
ogród muszę obejść i posprawdzać dziury.
-Górne światło łaskawie, niech zagasi który!-

Ach, my biedne koty! Ile się trzeba nagadać!
Aby życie tych ludzi, z sensem poukładać.
Po sto razy naukę, tłoczę im w oczy ciemnoty.
Człowieku! Dla ciebie ważne, powinny być tylko koty!

Nas dwoje

Autor wiersza: 
piotr-ka

Nas dwoje

Zgubiłem siebie gdzieś na drodze, bez celu.
I jak mi teraz bez nóg maszerować?
Jak mi odpocząć na kamieniach.

Czym pozdrowić wędrowców mijanych wielu?
Jak dalej po szlakach wędrować?
Bez pyłu na włosach, bez cienia.

Ros rannych chłodu nie czuć, ni wód strumienia.
Jak mam zimy na wiosnę żałować?
Jak kochać bez czucia i tchnienia?

Jeno grząskość win czuję i ciężar sumienia.
Gdzie schronić się mogę, gdzie schować.
Jak zatrzeć po sobie wrażenia?

Wróćmy do siebie! Do wspólnego istnienia.
Ja ci wrażenia będę pielęgnować.
Ty dasz mi sens tworzenia.

Przedwiośnie

Autor wiersza: 
Maja

Przedwiośnie

Wiosna przyszła niespodzianie
czy radosna moje panie ?
Mróz po kościach wciąż pomyka
słońce za chmurami znika
deszczyk zimny z nieba kapie
sąsiad powolutku człapie
Burek ogon podkurczony
też nie szuka jeszcze żony.
Moje panie - to przedwiośnie
marazm wszędzie , bolą kości
nawet kocur nie chce śpiewać
widząc kotkę będzie ziewać.
Lecz powoli przyszedł marzec
wszystko może się też zdarzyć
sąsiad miło się uśmiechnie
do sąsiadki wnet przybiegnie
i zaprosi ją do parku
ugnie przy tym nieco karku .
Wiosna przecie czar swój niesie
Burek ogon ma wysoko
szuka żony jak szalony
biega w kółko pomylony.
Kocur śpiewa pieśni swoje
od wieczora aż do rana
o koteczce tej wyśnionej
bo to jego ukochana.
Wiosna stoi już za progiem
powitajmy ją radośnie
zmiecie z życia wszelkie smutki
świat pochyla się ku wiośnie.

limeryczna randka

Autor wiersza: 
babajaga

limeryczna randka*

na pastwisku nieopodal Karkowa
miała schadzkę urodziwa krowa
na rogu upięta stokrotka
racice w kolorowych botkach
zamiast Byka* dokuśtykał Kowal

LI(ME)RYCZNIE...

Autor wiersza: 
Barbara

Smile Smile Wink

Pewnej pani z Wałbrzycha,
stuknęła szósta dycha,
do miłości skora
szukała sponsora,
nie ma to jak kondycha...

Barbara Szuraj

Nie muszę

Autor wiersza: 
Maja

Nie muszę

Ja nic nie muszę
są to słowa
które z radością wyduszę.

Kiedy mnie dopadnie
chandra jakaś wielka
albo zdenerwuje
jakaś głupia Elka!

Głośno śmiać się mogę
kiedy mi wesoło
płakać gdy zapragnę
albo ględzić w koło.

Nie muszę być mądra
głupim żyje się łatwiej
głowa ich nie boli
od ludzkości zmartwień.

A więc nic nie muszę
tylko czy na pewno?
czy uniknę wzruszeń
i Ty również ze mną?

I tak się to kręci.

Autor wiersza: 
piotr-ka

I tak się to kręci.
Za krzakiem ukryty, pełen wrażej chęci,
śledził bitwę krwawą-Błazen tchórzem szyty.
Piórem jako mieczem, wrogom młyny kręcił,
bezpiecznie czekając, na przyszłe zaszczyty.

Odtrąbiono rozejm, miecze poszczerbione,
schowano do pochew, uzgodniono pakta.
Błazen wylazł z krzaków, klnąc starcie chybione,
z białą flagą w łapach, własny wieszcząc traktat.

Wnet wdział postrzępiony, płaszcz trupa i buty,
wrzeszcząc że ma wyrok z boskiego nadania.
W złotą zbroję władzy rzekł że jest zakuty,
A Lud Ciemny i Wojsko, muszą mu się kłaniać.

Ręce wzniósł do nieba, że coś niby wzywa,
w bezruchu zastygł, niczym Lota żona.
Miny dostał błogiej, mówiąc że nań spływa,
łaska namaszczenia, jemu przeznaczona.

Po czym wzrok opuścił, o wynik spokojny,
przymrużył powieki, stygnąc w zamyśleniu.
Słyszał jak Lud śpiewa, z zasad bogobojny,
o królu, o wrogach i o potępieniu.

Lud Błazen ogłupił, wybrał sforę dworzan,
nad wojskiem zwycięskim, baczną pieczę stworzył.
Władzę poroztaczał po krańce Trójmorza,
I w tron wielki wątłe, ciałko swoje włożył.

Wokół tronu kadzidła, palą się upojne,
dworzanie ścigają się w przypodobaniach.
Lud Ciemny toczy, swoje życie znojne,
Błazen zasnął po sprytnych, błazeńskich knowaniach.

A morał jest taki, drogi Ciemny Ludzie:
„Ile bitew wygrasz, ile krzywd przeżyjesz,
patrz kto owoce po przebytym trudzie,
zagarnął bezkarnie i żrąc, od nich tyje.

ostoja na kurzych łapkach

Autor wiersza: 
emcek

mądrzejszy o noc i dwa dni
niespokojny cień co szukał świeżych
aczkolwiek poniechanych już racji

wiatr zgęstniał jak kisiel
po tym jak przywiał stronę świata
gdzie Kolumb przyprawił rogi nowej rasie

ukrywam w jaskini starego kota
przeszedł własną drogę na sztywnych nogach
udajemy wzajemnie zrozumienie gdy obok
budują pomnik na którym para gołębi
rozpocznie kolejne upstrzone wydalinami życie