Zaufaj Panu ( już dziś)

Autor wiersza: 
Rymarys

On dla ciebie wziął na swoje ramiona krzyż,
oddał za ciebie życie czując na plecach bicz,
dziś zamiast na ludzi na niego tylko licz,
zanim życie ci się znudzi i zapłonie znicz.

Jeżeli masz coś do wykrzyczenia krzycz,
miast dusić w sobie i swej głowie krzyk,
zdecyduj się wreszcie pójść na ten odwyk,
zanim zniszczy cię kolejny wzięty narkotyk.

Znów bierzesz kolejny ognistej wody łyk,
zamiast tej której płynie zdrój żywy,
ze zdroju wody żywej zacznij dziś pić.

Choć droga twego życia trudna idź,
póki nie wyschła studnia i chcesz być
kimś więcej niż grzeszna istota i śnić
o wzlotach miast kolejny upadek zaliczyć.

Przyszła pora z samym sobą się rozliczyć,
sam nie zdołasz muru problemów przebić,
a twoja głowa może od prób się poranić.

Musisz zaufać komuś kto chce być
dla ciebie wsparciem w trudne dni,
by móc ci otworzyć do nieba drzwi.

On pragnie cię kochać z całych sił,
on wtłoczył krew do każdej z twych żył,
nie po to byś je boleśnie żyletka kaleczył,
lecz żebyś żył i życiem się cieszył,
wiec zaufaj panu już dziś i idź.

Różne ( źródła)

Autor wiersza: 
Rymarys

Droga do celu wydaje się być bardzo trudna,
przeszło ją niewielu a dla wielu złudna
się okazała wydeptana przez nich ścieżka,
zwłaszcza ta ściągana z powierzchni lustra.

Kolejną fazę przepowiedni podawały gusła,
uwierzyłeś bredni dotyczącej pewności jutra,
myślałeś, że twój sen się spełni i drogie futra
wynagrodzą trud drogi wiodącej do piekła.

Kamienie poraniły stopy, gdy z buta
szedłeś do celu zostawiając po drodze trupa,
zapełniona została nimi twoja szafa,
gdy o długu przypomniała sobie mafia.

Słowo napomnienia do ciebie nie trafia,
wokół wroga ziemia i trwa uczuć zima,
nieprzyjazna dla rozwoju życia to kraina,
w garści została ci go tylko odrobina.

Zanim znów zaczną się krwawe żniwa,
grzech zacznie parzyć serce jak pokrzywa,
zwróć się do Siewcy o nowa porcje słowa,
zostanie ci dana ze źródła żywa woda,
z której czerpana jest duchowa ochłoda.

Ta woda wydobyta ze skały przez Mojżesza,
jest inna tej która ludzkie pragnienia
ugasza dla zaspokojenia potrzeb ciała,
bo ona jest niematerialna i nie zatruta.

Do jej zdobycia wiedzie spowiedź i pokuta,
od niej omijaj z dala inne życia źródła.

Nie - święci

Autor wiersza: 
Rymarys

Czasem za bardzo skupiamy się na tragedii,
innym razem za bardzo na miłosnej komedii,
czasami w naszym życiu jest wariant pośredni,
jego scenariusz zbliża się powoli do groteski.

Mam na imię Mariusz i czasem na deski
upadałem i ciągle miałem humor kiepski,
lecz już to przemyślałem i biorę leki
w postaci modlitwy i wewnętrznej spowiedzi.

Jeżeli chcesz to wygnasz demona co siedzi
w tobie i miesza w głowie dobre odpowiedzi
z tymi złymi - tak, że podążasz za ślepymi
i komunikujesz tylko z ludźmi głuchymi
na Słowo Boga - będącymi grobami pobielonymi.

Masz styczność tylko z ziarnami obumarłymi,
zamiast tymi plon stokrotny przynoszącymi,
mijającymi się z powołaniami życiowymi
oraz poetami wierszy już nie piszącymi.

Przyszła pora rozliczyć się ze słabościami,
zacząć zdolnościami radzić sobie z wadami,
nim skończysz wraz z innymi złymi duchami,
otoczony nieustannymi ciemnościami
i dochodzącymi z nich płaczami i zgrzytami
zębów - w piekle z upadłymi aniołami,
które twoją dusze będą smażyć ogniami.

...........................................

Dopóki żyjesz masz wybór jak inni grzeszni
ludzie, którzy tą drogę przed tobą już przeszli,
bo kiedyś Szaweł i św. Augustyn to byli nie- święci.

Nie robię ( nic głupiego)

Autor wiersza: 
Rymarys

Nie robię teraz nic niepotrzebnego,
czegoś co może zranić boleśnie bliźniego,
może bliznę zostawić na sercu jego
i pozostawić go zdołowanego na złego
losu pastwę miast szczęścia wiecznego,
które czekałoby po śmierci na niego.

Nie robię nic przekraczającego piątego
przykazania treść i o śmierć ocierającego
powłokę twego ciała cielesnego po to
tylko, by móc zarobić na śmierci jego,
plasując się w roli zabójcy płatnego,
swojego i cudzego życia nie szanującego.

Nie robię nic przekraczającego szóstego
przykazania treść, więc cudzołożącego
nie zobaczysz mnie obok żony twej tego
wieczoru w sypialni twej nagiego,
nago leżącego i seks z nią uprawiającego.

Nie robię nic przekraczającego siódmego
przykazania treść, więc okradającego
nie zobaczysz mnie - włamującego
się do twego mieszkania i zabierającego
biżuterie, którą na rocznice ślubu swego
dałeś żonie tamtego dnia dla was wyjątkowego.

Nie robię nic przekraczającego ósmego
przykazania treść, więc okłamującego
ciebie nie spotkasz mnie dnia dzisiejszego,
wczorajszego lub jutrzejszego, bo moje ego
miast robić coś głupiego pisze do twojego.

Kod Leonarda da Vinci

Autor wiersza: 
Rymarys

Mam na imię Mariusz i pisze scenariusz
swojego życia i choć żaden ze mnie geniusz,
a zaledwie literackiej sztuki parweniusz,
bronie otwarcie zasad wiary jak Templariusz,
poszukujący stale niewyobrażalnego skarbu,
jakim jest słowo Boże i Jezus Chrystus,
namalowany wraz z uczniami na tynku,
podczas Ostatniej Wieczerzy w Wieczerniku.

Wielu mówiąc św. Graal myśli o kielichu,
w którym Jezus zamienił krew w wino,
niektórzy sądząc, że Graal ten jest dziewczyną
a konkretnie Marią zwaną Magdaleną,
która podobno była Chrystusa żoną.

Często z cudzołożnica bywa ona myloną,
której dzięki Jezusowi nie ukamienowano,
wiele książek na temat tej teorii wydano,
miejsca pobytu Marii we Francji szukano.

Sądzono, że zamiast Jana ja namalowano,
na piersi Jezusa podczas wieczerzy wspartą,
wielu powie, że to było dawno i nieprawdą
jest, że obrońcy św. Graala swoja misję kontynuują.

Inni uwierzą lub nowa teorie zaproponują,
sami na własna rękę fakty zweryfikują,
wszak ludzie książki kupują, bo poszukują
sensacji lub dotrzeć do prawdy próbują.

Czy od od potomstwa Jezusa wywodzić Merowińską
dynastie? - wciąż nurtują różne głowy myśli,
czy i jak oczytać ten kod Leonarda da Vinci.

Totus tuus

Autor wiersza: 
Rymarys

Maryjo pisze dziś krótki list do Ciebie,
moja matka choruje od dawna na schizofrenie,
wiem, że sam niczego w życiu nie zmienię,
dobrze, że mam również swoja matkę w niebie.

Droga matko proszę Cię o win wybaczenie,
przepraszam, że nie chciałem słuchać Ciebie,
kiedy dawałaś mi matczyne napomnienie,
obiecuje od tej pory relacji z ludźmi uzdrowienie.

Okruchy ze stołów panów je także szczenie,
jak Samarytanka proszę o oczyszczenie,
win zapomnienie i zła wykorzenienie
z serca, które tak bardzo kocha Ciebie.

Twojego Syna proszę o moje rozgrzeszenie,
niechaj przypomina mi moje sumienie,
o tym jakie powinno być dobre życie.

Pierwszego listopada zapalę na grobach znicze
i pomodlę na grobie sąsiada, który swe życie
zakończył na popełnionym samobójstwie.

Proszę mamo niechaj w sens życia nie wątpię,
stawiaj mi przed oczami przykazanie piąte,
obiecuje, że autodestrukcją nie zakończę
swego życia i będę postępował mądrze.

Dziś twojej opiece powierzam me serce,
chociaż niewiele warte są takie deklaracje
składane komuś na papierze - na piśmie.

Mimo to szczerze wierze, że kiedy przyjdzie
śmierci godzina - powitam Ciebie i twego Syna.

Życie pisze ( scenariusze)

Autor wiersza: 
Rymarys

Wciąż trwa walka o moją nieśmiertelną duszę,
na jej zbawienie i nagrodę zapracować muszę,
dlatego stoję na scenie i odgrywam rolę,
chociaż chyba jestem kiepskim aktorem.

W głowie pojawiają się znów myśli chore,
na zbyt szeroką skale stosuje wolną wole,
dzisiaj znów na za dużo sobie pozwolę,
tracąc nad swoimi nerwami kontrole.

Czasami tracę kontrole nad tym co robię,
gniew unosi w górę zaciśnięte dłonie,
lecz zanim jakąś krzywdę tobie zrobię,
zamknę się w pokoju i się uspokoję.

Wyładuje swoją frustracje na kartce,
spowodowaną przez scenariusze czarne,
które ktoś pisał pewnie na kolanie,
moją rolę rozpisał nie pytając o zdanie.

W gruncie rzeczy wygłaszamy napisane
partie tekstu z głowy przywoływane,
nie wiemy przez kogo zostały napisane,
ani dlaczego są one nam dobrze znane.

Grają swe role osoby przez nas spotykane,
uważane przez nas za nam przeznaczone,
przez nas adorowane i nami zauroczone,
z czasem pokochane i poślubiane.

Po ślubie komuś nowe życie jest dane,
ten ktoś naśladuje swojego ojca i mamę,
odgrywa własne scenariusze przez życie pisane.

Partner ( do rozmów)

Autor wiersza: 
Rymarys

Mówisz, że twoje życie jest nic nie warte
i nie rozumie ciebie nikt - ktoś zablokował kartę,
wpuścił wirusa do pliku o nazwie sumienie,
robiąc tym wiele poważnych szkód w systemie,
drogo kosztuje jego całkowite naprawienie.

Znowu zostałeś poddany krytycznej ocenie,
lecz krytyka nie przeprowadzona konstruktywnie
załamała wiarę w poprawę definitywnie
i podupadłeś na zdrowiu zarówno fizycznie,
jak również na duchu, czyli psychicznie.

Po zablokowanym ruchu na szachownice
spoglądasz i kombinujesz jak znaleźć wyjście
z tej patowej sytuacji, lecz ciągłe oszukiwanie
wprowadza nagle gracza w zakłopotanie,
bo spotyka go kara za reguł gry łamanie.

Spotyka cię kolejne negatywne doznanie,
czeka cię kolejnych negatywnych uczuć poznanie,
w dodatku na twój temat głosi ksiądz kazanie,
a ty zamiast wysłuchać i zareagować na nie -
buntujesz się i odrzucasz Boże przesłanie.

Postanawiasz złamać kolejne przykazanie,
zaczynasz kłamać i grzebać w zabliźnionej ranie,
w którą wdaje się gangrena - w złym stanie
dajesz dusze do wyświetlenia na Roentgenie,
bo przyszła pora na przykazań spełnienie
kościoła który oczekuje spowiedzi od ciebie.

Spowiedź ta zmienia coś w środku,
i Bóg, ty oraz ja stajemy się partnerami do rozmów.

Plan Boga

Autor wiersza: 
Rymarys

Czasem ogarnia cię lęk oraz trwoga,
czujesz się tak jak potomek pogan,
jak Szaweł wstępujący na Areopag,
albo nie wierzący w Boga Niewierny Tomasz.

Być może idzie do ciebie jakiś misjonarz,
by w dalekim kraju została odnaleziona
droga wiodąca do zbawienia i Boga.

Przestaje błądzić w ciemności owca,
przez swego pasterza kiedyś odnaleziona,
chociaż wciąż rozgląda się przerażona
wokół a będąc w szoku ani słowa
nie wyrzeknie, bo lękiem jej mowa
sparaliżowana i bez pomocy Pana
nie zostanie przywrócona jej wiara.

Przez niego została złożona ofiara
przebłagalna za każdą owce ze stada,
kiedyś to stado karmiła z nieba manna,
później mannę zastąpiła Eucharystia.

Z drugiej strony pod pod przewodem diabła
kroczą kozły choć jedna jest owczarnia,
czyha na owce zgłodniałych wilków wataha,
prowadząca po bezdrożach świata
każda osobę która jest grzeszna,
która nie ma wewnętrznego piękna.

Chociaż daleka i niebezpieczna jest droga,
wszystko idzie zgodnie z planem Boga.

META

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Wszystkich nas czeka ta sama meta,
bez względu na start!
Jednych ludzi w życiu spotkał niefart
a innych szczęścia dar...

Jesteśmy różni, jedno nas łączy -
życie i tym się chwal...
Zanim nas biała dama połączy
wszystko co ludzkie scal!