zamysł

Autor wiersza: 
emcek

wymyślamy nadzieję i wiersze
jakby mało było liści
spływającej rzeką rutyny
opartej o usta
wymownym milczeniem

już wiem ptaki milkną
gdy anioły gaszą latarki
zgubiłem drogę a miałem przecież
okruchy czasu i chleb
zawsze świeży okraszony rosą

na ramionach bezwietrznie
myśli z wrzosów
splecione w burzowe chmury

deszcz nie zmyje nocy
spływa po szybie
w powłóczyste spojrzenia

Miłoście niespełnione

Autor wiersza: 
piotr-ka

Dwoje my sobie w wiek pisani,
serc nakazami spoza granic.
Lecz nigdy dotąd niespotkani
miłoście oddajemy, za nic.

Ty kwiaty plączesz dla innego
wianuszki stroisz. patrząc w dale.
Ja obce składam pocałunki,
chociaż ich nie pojmuję wcale.

Razem , a jakożby z osobna
ja zniewolony , tyś porwana.
Tak trwać bez siebie niepodobna,
gdzie szukać mam cię, ukochana!

Pociesz Sybillo mnie, przybłędę,
czy czas połączyć nas podoła?
Czy się do śmierci błąkał będę,
by imię wciąż nieznane wołać.

bezczyn

Autor wiersza: 
emcek

wiatr odszedł
nie zostawił listu
słowa jak astry
mokną bez żalu

zasnę rzeką
do jutra przez spleen
przypłynie noc
na tratwie meduzy

poza szeptem
dzikie wino
oplata przyziemność
osłonecznioną skargę

za cieniem

Autor wiersza: 
emcek

lepszy słowem
milczę ponad czasem
sypnęło wiatrem
na wskroś jutra

podparty liśćmi
przemarzam ciszą
poczytaj dzień
czerwienią klonu

ostrożnie mijam
patrzę w oczy aniołom
bawią się światłem
rozsypaną nadzieją

pośrodku

Autor wiersza: 
emcek

znowu dostałem niezapisaną kartkę
z czerpanego papieru i słońca
jak wygląda zza lasu
gamą niezbadanego dotyku

czego potrzeba aby śnić
prócz paru zaklęć
kwiatów co z jesienią
scałowują deszczem usta

możesz przyjść już widno
splecione z wiatrem światło
w gromadach liści słowa
wyczerpane poszukiwaniem sensu
i ciepła

epizod

Autor wiersza: 
emcek

rozmnożyły się
jeden głupszy ode nie
obszczekuje noc
nie swoim głosem

kiedy mnie nie ma
robią zakłady czy poznam świat
sprzed paru minut
zmieniony przez pokrzyk
wołających na puszczy

chcę być pewny następnego razu
zupełnie na poważnie pokochać ciszę
gdy zacznę otwierać oczy
aby zebrać okruchy gwiazd ze stołu

lapidarny

Autor wiersza: 
emcek

podasz serwetkę
upłynęło trochę krwi
jesień zostawia na drodze
sterty zużytych myśli

podnoszę z kolan noc
z orzeczeniem o winie
rozwodzą się chmury
jak liść spadam wierzchem dłoni

bezdomny kundel przeczekam
w kruchym powietrzu ważę słowa
żadne nie wydaje się właściwe

z przelotu

Autor wiersza: 
emcek

wyczekam zachodzenia
pola wyczerpanej ziemi
z wąsami żyta i chabrem w butonierce

przespałem sny
dochodzę do siebie
na wózku nie dojeżdżam na spotkania

w czasie burzy ciskam błyskawice
nadłamanych trójzębem
upycham deszcz po kieszeniach

wciąż nie mogę przekonać
mogę być tylko sobą

cóż z tego iż dłonie są ciepłe
dotykam drzew
które dawno utraciły cienie

skrytość

Autor wiersza: 
emcek

ważę słowa o mnie ciężkie
podawane z ust do ust z błędami i brakiem perspektywy
z autosugestii czytam nagłówki
dzisiaj wiatr zmiecie rozpaczliwą potrzebę przynależności

szukam westchnień
brzoza wysoko rozpięła parasol z liści
słonia o nogach z porcelany
w pokoju przemalowanym na kolor snu
słońce przypomniało sobie o mojej twarzy

dodaj mnie do przyjaciół też jem czerstwy chleb
popijam wodą śpię z otwartymi oczami
w które wpadają gwiazdy

Ta para skrzydeł zwiniętych w nas*

Autor wiersza: 
emcek

przyzwyczaiłem się do dotyku ziemi
cieni drzew co w szeleście budzą echa

myśli jak każda słabość
przenoszą ważność chwil
rzeźbiarz w słowie
odkrywam wieczne życie

nie mam nic zawstydzam czas
w tumanach kurzu trochę sensu
spełzło na niczym

ja-sen odklepuję miejsce
już zajęte przez ciszę
motyla który nie wiedząc nic o tęczy
upłynął

https://www.youtube.com/watch?v=LP3IM9Gkmcc