szary kamyk

Autor wiersza: 
poczytam

szary kamyk

 

podniosła, leżał na dnie

obiecała, że nie wyrzuci

rzuciła celnie we mnie

 

Gdy wiosny były młodsze

Autor wiersza: 
Misza

Gdy wiosny były młodsze, a świat bardzo mały,
ściany domu wabiły jeszcze farbą świeżą,
lipy kwitły przy płocie, tam gdzie pnie ich leżą,
a przydrożne topole mniej cienia dawały.

Wtedy chciałem napisać list, którego słowa
dźwigam przez wszystkie lata, jak dług niespłacony.
Twój śmiech cichy, spojrzenie madonny z ikony,
chciałem w wierszu opisać i go podarować.

I tak, jak stary głupiec, gdy go ktoś okradnie,
cofa się, kręci w kółko, szuka po kieszeniach
- pochylam się w ciemności i błądzę bezradnie

w dawnych miejscach, na kartkach wytartych notesów...
Nie odczytam już szyfru Twojego imienia,
w labiryncie nazw ulic, nie znajdę adresu.

Patent na smutki

Autor wiersza: 
ula

Pomysł nadzwyczaj doskonały,
efekt pozytywny -wspaniały-
niespodzianki z serca serdeczne,
na jesienne depresje konieczne.

Poszłam dalej za wskazówkami-
urzeczona-Edwarda Simoni nagraniami:
Melodie cudowne, nieziemskie,
widoki sielsko- anielskie.

Do mojego cudownego nastroju,
brakowało oprawy- wystroju-
cóż nie wszystkim serwowany,
,,Wytrawny wieczór,,-wierszowany.

Spacery w deszczu lubię,
w ogóle na świecie jest cudnie-
a niespodzianki proszę opatentować,
żeby potrzebującym je serwować.

Mój błękit

Autor wiersza: 
wspomnienie
 
już nie patrzę tęsknym wzrokiem na błękity
nie rozmawiam wieczorami też z księżycem
 
po cóż pytać gwiazd o miłość
sprawdzać runy i wyrocznie
czytać przyszłość w szklanej kuli
 
dla mnie teraz każdy dzień jest znakomity
odkąd mi ktoś u stóp niebo zakotwiczył
 
 

 

przepadalność

Autor wiersza: 
poczytam


przepadalność

(z cyklu „na słodko” - VII)

 

uwielbiam, może kocham? raczej nie

powiem tak – dobrze mi  jesienią

poruszać się wśród opadalności

kropel deszczu, szumliwości  wiatru

gdy wokół stóp szelestność liści

 

w domu chwytliwość ciepłej dłoni

przytulność i słodkość szarlotki

z twoją posypliwością cynamonem

wiersz przed snem  i zasypialność

z szeptliwością  czułych  słów

 

  

 

 

pod oknami

Autor wiersza: 
poczytam

pod oknami

 

moje mysio-niebieskie oczy kolejny raz

złapane in flagranti. teraz żaden wyraz

nie płynie na linii serce – mowa, w środku

kłębią się, robią bałagan, są jak w amoku.

 

nie sprzątam, chodzę pod twoimi oczami.

wolne kroczenie do ciebie, jesteśmy sami.

pojedynczość wygląda z oczu, od początku

każda widzi kres, myśli o chemicznym związku.

 

to jest jak brak snu, samotność daje podobne

omamy,  jednak nie da się jej przespać. w chłodne

noce  chciałbym zasypiać  w twojego oka kątku

nie sprzątać - mój bałagan jest całkiem w porządku.

 

To jeszcze nie jesień

Autor wiersza: 
Anna-marzycielka

W ciepłych ramionach września
jestem taka słodka i lepka,
jak dojrzała śliwka węgierka.
Sutki dumnie sterczą spod sweterka.

Mogłabym z tobą tu i teraz,
tego się nie zapomina,
może się droczę, taka ze mnie przechera,
a może wypiłam za dużo wina?

Eliksir z jesiennej butelki
pociągam sobie ukradkiem.
Będą gadać miejscowe plotkary,
że bezwstydnie wykręcam zadkiem.

Pójdę boso, póki jeszcze nie rosa,
po miękkim piasku, po trawie.
Pod lubieżnym wpływem Erosa,
już jesień, prawie.

12 września 2011 Anna Z.

Jesienny spacer

Autor wiersza: 
wspomnienie
 
Jesienny spacer
 
 
słońce złoci kasztany w alejkach
razi w oczy  piegami straszy
szalony psotnik - wiatr
włosy plącze świszczy szeleści
o zawrót głowy przyprawia
 
tak milo tak pięknie
 iść z Tobą pod rękę
wdychać woń liści
czuć ciepło na twarzy
 
nie myśleć o przyszłości
nie lękać się teraz
ni tego że przeszłość się zjawi

11.09.2011 r.

 

Wspomnienie lata

Autor wiersza: 
Złota Aniela

Wspomnienie lata

Jeszcze w pamięci szumią zboża.
Wplatałaś kłosy w rudawe warkocze …
Słońce, radość i szczęście – łaska boża
- obdarowani byliśmy tak szczodrze.

Na polanach skoszone trawy
- słońcem pachniało wyschnięte siano.
Schowałem się w stogu i czekałem z nadzieją, że odnajdziesz
- odnalazłaś, chociaż dopiero rano …

Omotała nasze serca - nie wiem kiedy,
wielkim szczęściem - twoje i moje jednocześnie.
Zakochani siedzieliśmy pod drzewem w sadzie,
w usta wkładałem czereśnie - pocałunki dawałaś nieśmiało.

Takie nasze było to lato ... a potem wyjechałaś.
W pamięci pozostały zboża, siano, czereśnie,
w księżyca blasku wyszeptane wiersze
i twoim zapachem przepełnione powietrze

– nim oddycham – tylko dlatego wciąż żyję
takie to lato było nasze …
 

Wierzba

Autor wiersza: 
Anna-marzycielka

Gałązkami cię oplotę,
listeczkami ci zaszumię,
polna wierzba, ja - tęsknota,
słuchać umiem, milczeć umiem.

Przytul się do mojej kory,
obejmij mnie ramionami,
a zamienię się w dziewczynę,
bo tak zdarza się czasami.

Tylko kiedy mnie porzucisz,
to po tobie płakać będę,
wiatr jesienny mi zanuci,
z mgieł srebrzystych szal uprzędę.

I tak będę w polu stała,
białym śniegiem otulona,
aż powrócisz do mnie wiosną
i znów weźmiesz mnie w ramiona.

Anna Z. 23 sierpnia 2011