Twój uśmiech

Autor wiersza: 
Złota Aniela


TWÓJ UŚMIECH

Twój uśmiech
Ma tę magiczną moc,
Że w słoneczny dzień
Przemienia mroczną noc
Mojego zasmucenia

I gdy się śmiejesz
Chociaż powodów mam ze sto
Nie płaczę
Bo z twoim uśmiechem
Świat wygląda weselej
Albo przynajmniej inaczej

Dzisiaj
Śmiejąc się
Biegam po kałużach w deszczu
Zapach kwiatów na łące wdycham z lubością
Z zachwytem przysłuchuję się jak muzykują świerszcze
I piszę dla Ciebie i dzięki Tobie piszę
Wiersze

Pełne radości me serce
Łatwiej znajduje we wszystkim szczęście
I za twój uśmiech promienny wdzięczne
Przesyła niskie ukłony
I prosi
Uśmiechnij się
I lekarstwo mej duszy
Podaruj
Raz jeszcze

Marzenia czerwone

Autor wiersza: 
Złota Aniela


MARZENIA CZERWONE

Zza horyzontu
Żarząca się czerwona pożoga
Rozlewa swą czerwień
Na falach
Kołyszącego się jeszcze we śnie morza

A Ty
Całkiem naga
Wyłaniasz się z fal biegnących ku brzegu
Doświadcza chłodu
Wiatrem smagana
Złota opalenizna twojego ciała
Ramiona pokryła gęsia skóra
Dygoczesz i mam wrażenie
Że za chwilę twą nagość
Osłonią białe pióra
I wyłaniając się z czerwonych jeszcze fal
Jak anioł
Wraz ze słońcem
Wzniesiesz się wysoko ku niebu
I znikniesz w chmurach
Ponad horyzontem

A ja
Porzucony na brzegu
Przesypując przez palce piasek złoty
Będę marzył o grzechu
I w myślach rozdawał
Gorące spojrzenia, słodkie pocałunki , anielskie pieszczoty
I spijając z różanych ust słodycz namiętności
Będę smakował
Kawałek po kawałku twojej nagości
I opuszkami palców
Gładząc twą szyję, piersi i łono
Darując Ci rozkosz
Zanurzał się będę
W błogość nieskończoną

A gdy dzień
Pokładając się do snu
Odda władnie nad światem nocy
Samotny na plaży
Rozmarzony
Spojrzę w drugą stronę
Gdzie słońce pozbawiane mocy
Za horyzontem
Przygasać będzie w czerwonej pożodze
Zbierającej swą czerwień
Z fal kołyszących do snu morze

zapach

Autor wiersza: 
poczytam

zapach

czy możesz dać mi niewielką sumę pieniędzy
lecz nie chcę, żebyś dawała ją wprost do ręki.
chciałbym, żebyś z tą niewielką sumą pieniędzy
poszła do kwiaciarni, kupiła bukiet kwiatów,

taki skromny, za niewielką ilość pieniędzy,
ale piękny. wstawiła w domu do wazonu,
pomyślała, że ode mnie – tylko tak mogę
dać przyjemność za niewielką ilość pieniędzy.

Na obłoku

Autor wiersza: 
Złota Aniela


NA OBŁOKU

Wieczór
Siedzę na pierzastym obłoku
Pod złotym niebem
Usiądź przy mnie
Zapraszam z uśmiechem
Siedząc ramię przy ramieniu
Twarz przy twarzy
Będziemy razem przez kolejne lata
Marzyć

I gdy wieczór
Będzie rozlewał na niebie
Jeszcze złocistą szarość
Kołysani przez wiatr
Na pierzastym obłoku
Otuleni w radość
Z dala od zgiełku miast
Będziemy kosztować
Jak smakuje spokój

Zachwyceni
Resztkami słonecznego blasku
Wtuleni w siebie
Rozmarzeni
Na pierzastym obłoku
Będziemy powoli
Zanurzać się w ciemności nocy
I choćby była najciemniejsza – niech będzie nawet bez gwiazd
Wystarczą mi twoje oczy

(23 maja 2011)

W szafirowej mgle

Autor wiersza: 
wspomnienie


w szafirowej mgle

dojrzałe grona czeremchy
blaskiem lśnią
dęby nucą melodię
liści łopotem

choć tańczę sama
w sukni z porannej mgły
to w zwiewnych marzeniach
jesteś obok ty

obejmujesz mnie
lekko unosząc w tan
a elfów wzrok
śledzi każdy nasz krok

wirujemy w rytm cykad
pod niebem gwiazd
każdy ruch mały gest
był kiedyś w naszych snach

Wiatrem niesiona

Autor wiersza: 
Złota Aniela


WIATREM NIESIONA

Okala nas
Wiatrem niesiona
Muzyka spod smyczków świerszczy
A Ty - cała zielona
Wśród traw, mniszków i polnych skrzypów
Nabierasz czerwonych jak maki rumieńców
Na skrzydłach wyznań niesionych szeptem
Unosisz się jak paź królowej
I zatracona w nieziemskiej rozkoszy
Bliska krzyku
Tracisz głowę

A ja
Spijając z twych malinowych ust
Ambrozję miłości
Eliksir rozkoszy
Delektuję się smakiem namiętności
Darując Ci
W prezencie jak łakoci koszyk
Słodkie pieszczoty

Świat wkoło wiruje w tanecznym szale
Ziemia wzruszona do głębi
Cokolwiek dzieje się obok
Nie obchodzi nas wcale
My tylko siebie nawzajem
Jesteśmy spragnieni

Pierś przy piersi
Jak węzeł żeglarski splecione ramiona
Czułym szeptem uczucie wyznane
Poprzez uszy trafia do piersi
I odnajdując serce
Miłości spragnione
Wypełnia je szczęściem
A usta drugich ust stęsknione
Proszą
Pocałuj raz jeszcze
Dopóki okala nas wiatrem niesiona
Muzyka spod smyczków świerszczy

(2 czerwca 2011)

bezgłos

Autor wiersza: 
poczytam

bezgłos

kocham góry, tylko?... więcej mówić nie trzeba.
trzymać w sobie, dalej niż na końcu języka,
albo zaszyć w matni, skryć pod bukowe drzewa,
w szczelinę, gdzie rośnie bazaltowa skalnica,

wcisnąć jak najgłębiej, przykryje rumosz, piargi.
zakopać, wyrośnie cyklamen purpurowy,
zapachem nie zdradzi i nawet nie drgną wargi.
porazi umysły, będą domysły. stogi

siana tak nie strzegą igły, jak ja paru słów
których nie wypowiem nigdy, bo kocham góry,
tylko?... to wystarczy, nie mam tarczy, tylko Bóg
broni i jeden wie, co serce nie powie – stchórzy.

ciepłe, zimne?

Autor wiersza: 
poczytam

ciepłe, zimne?

matka głupich bez słów porzuciła
teraz twardo stąpam po innej
czasem wzloty, ląduję w malinach
albo trafiam celnie pod rynnę

nudno nie jest, szyba omami
w ciemnym oknie na dziwny z firanką
którą mogę wyprać z żabkami
będzie jaśniej, dam odpocząć lampkom

już nie zwabię matki głupich światłem
żaden ogień w sercu nie zapłonie
znicz najwyżej, może słoik z kwiatkiem
nie poczujesz jakie były dłonie

A Ty się śmiejesz ...

Autor wiersza: 
Złota Aniela


A TY SIĘ ŚMIEJESZ ...

Leżąc na łące
Rysuję palcem po niebie
Esy-floresy
Dla Ciebie
A Ty się śmiejesz
Co cię tak śmieszy?

Próbuję w dłonie uchwycić słońce
By darować Ci gwiazdę z nieba
Au! Jakie gorące!
A Ty się śmiejesz
I mówisz „Nie trzeba”

I sięgam po kłębiaste białe obłoki
By jak watę cukrową
Nawinąć je na źdźbło trawy
A Ty chwytasz się pod boki
I głośno się śmiejesz

Posłuchaj!
Świerszcz muzykuje w trawie
Spróbuję zaśpiewać
Do jego akompaniamentu
Śmiejesz się?
Wiem, że brak mi talentu

Przepełniona szczęściem
Szczęście muszę wylać z siebie
Dlatego palcem rysując po niebie
Śpiewam razem ze świerszczem
I zapatrzona w twe oczy spowite błękitem
Dla Ciebie
Mówię wierszem

A Ty się śmiejesz ...

(31 mja 2011)

tylko mnie poproś

Autor wiersza: 
poczytam


ty pragniesz abym do tańca
poprosił i zawirował
na boso na samych palcach
łąka jak sala balowa

wirują słowa i pióra
atrament zostawia ślady
powstają wiersze na murach
ich zburzyć nikt nie da rady

sukienkę masz szmaragdową
a na niej kwiaty pachnące
rozdasz działkowym ogrodom
rozrzucisz w tanecznym pląsie

ten taniec jak nasze życie
krok czasem można pomylić
lecz tańczmy nim się rozsypie
żebyśmy tylko zdążyli

niestety ja się spóźniłem
nie dla mnie tanga i walce
spod ściany patrzę z podziwem
przeciekło szczęcie przez palce