zimą

Autor wiersza: 
emcek

usuwam zleżały śnieg z zakoli ust
kąsa zimnem wystudiowana reklama mikołaja

kładą się cienie świerków
pod ciosami siekier
uciekają wystraszone szpaki
żółte dzioby nakłuwają białą ciszę

miłość jest większa ode mnie
słusznej wagi jak usypana zaspa

czerwone policzki zimne ręce
okryta szalem próbuje odmrozić serce

które jak u Kaja zastygło do wiosny
w małym odłamku lustra

pakuję wieczór w ozdobny papier
obok kominka przycupnął znużony księżyc
w jego spojrzeniu skrzy się dziecięca radość

o czym myślisz

Autor wiersza: 
emcek

okrywam ciało szeptem
tatuaże z milczenia uczyniły oręż

może sny są przejawem smutku
światłem lamp które pobiegły za cieniem

nie igra się z ogniem czerwienią ust
wystawionych na sprzedaż za bezcen

zmowa losu przegania wiatr od morza
piasek zasypał każdą ciszę

uśmiech werbalizuje skrzywienie ust
wysiłek zbudzonych nocą myśli

mimo woli

Autor wiersza: 
emcek

przebarwiła się noc
pod ciężarem świtu

znowu łza została bez znaczenia

ty pieścisz już cudze myśli
ja mrużę oczy od słońca

*
przypominam sen
jak martwa woda
stałem się minioną porą taflą lodu

byłem wtedy bardziej realny
niż noc wchodząca przez okno
czy podmuch wiatru

*
utkany z mgieł patrzę na wyblakłe słońce
płatki śniegu jak szklana wata przysypały berberys

gubię się w przyziemnej nostalgii
na drodze za mostem
którędy odszedł świt

w jednej chwili

Autor wiersza: 
emcek

miałem nic nie mówić
pokój chyli się ku upadkowi
gest jest formą którą chcę zapamiętać

palce prowadzą poloneza
przydeptane światłem kruszą się
w płomieniu świecy

w westchnieniu
trzymam czas jak lampę
świeci gdy przechodzisz

ściany chronią usta przed zmrokiem
nie mogę dotknąć myśli
nieświadomym pocałunkiem
który leczy bezsenność

niezwykłość

Autor wiersza: 
emcek

młodość na mieliźnie jak rzeka zawraca
z przerysowaną nostalgią
kluczą kaczki kapryśnym losem

garbią się drzewa w sadzie
na huśtawce wiatr bawi się piłką
gwiazdy przystają w tykaniu zegara

wieczór mikołaj oddaje stracony czas
odpływa zmarszczkami na wodzie
przysiadam na ławce zamyślony jak życie

portret

Autor wiersza: 
emcek

ślad odrapanej ściany
kontrastuje z bielą rąk
światłem ulicznych lamp
które wbiegają przez okno z uśmiechem

amarantowy czas w rozpryskach minut

paznokciem umazanym w klonowym soku
maluję siwe włosy
pajęczynę myśli w kącie pokoju

pułapki dla wiatru i suchych liści
zmieszanych z cieniem

dokończ za mnie czerwienią ust
wygasłym w kominku spojrzeniem

tożsamość

Autor wiersza: 
emcek

czasami wychodzę
poza nawias własnego cienia
oswajam twarz z błękitem

balansuję na pajęczynie
powtarzaną sekwencją ultrafioletu
przy każdej drodze ukrywam spojrzenia
lepszego siebie

przedzieram się przez zamyślenie
drzewa rozstępują się przed słońcem
widnokrąg zmaga z bezkresem

Na przekór

Autor wiersza: 
Ania

ocieram się o pragnienie dotyk czułe słowa
pamiętasz mój kolor oczu
czasem czuję się jak niemowa
próbując dotrzymać tobie kroku

wiesz ile wylałam łez
uśmiechając się na przekór
czując żal i gniew
szukając ciepła w drugim człowieku

potrafisz mnie zrozumieć
kiedy proszę o odrobinę czułości
może to ja nie umiem
ogarnąć tej cholernej miłości

czuję ją każdą cząstką
jak burzy w żyłach krew
przy tobie nie jestem sobą
serce wariuje tracę dech

odchodząc zabierasz światło
dusza wyrywa się z ciała
wszystkie kolory blakną
czy miłość tego chciała

od początku

Autor wiersza: 
emcek

poza lustrem jestem bardziej bezmyślny
gdy patrzą rozmazuję
próbę uśmiechu ukryte myśli
stanowią wyjątek bywają błękitne

wstaję prawą nogą ocieram się o deszcz
wątpliwości zacierają kontury
sens każdego odruchu

całuję wilgotny zmierzch
przechodzi przez okna dreszczem

światła lamp barwią usta westchnieniem

sen o jesieni

Autor wiersza: 
emcek

*
spojrzałem w dal
stąd wzruszenie
kończy się dzień
zaczyna wspomnienie

*
w nas anioł drzemie
co nieraz pomoże
unieś głowę
gdy noc - samotność
znieść już nas nie może

*
wietrze wietrze
tyś jeden na skargę
uspokajał chłodem
podaruję astry
w jesiennym kolorze

*
rozsypany deszcz
zbieram to wzruszenie
podaj proszę rękę
wypowiedz życzenie