w jednej chwili

Autor wiersza: 
emcek

miałem nic nie mówić
pokój chyli się ku upadkowi
gest jest formą którą chcę zapamiętać

palce prowadzą poloneza
przydeptane światłem kruszą się
w płomieniu świecy

w westchnieniu
trzymam czas jak lampę
świeci gdy przechodzisz

ściany chronią usta przed zmrokiem
nie mogę dotknąć myśli
nieświadomym pocałunkiem
który leczy bezsenność

niezwykłość

Autor wiersza: 
emcek

młodość na mieliźnie jak rzeka zawraca
z przerysowaną nostalgią
kluczą kaczki kapryśnym losem

garbią się drzewa w sadzie
na huśtawce wiatr bawi się piłką
gwiazdy przystają w tykaniu zegara

wieczór mikołaj oddaje stracony czas
odpływa zmarszczkami na wodzie
przysiadam na ławce zamyślony jak życie

portret

Autor wiersza: 
emcek

ślad odrapanej ściany
kontrastuje z bielą rąk
światłem ulicznych lamp
które wbiegają przez okno z uśmiechem

amarantowy czas w rozpryskach minut

paznokciem umazanym w klonowym soku
maluję siwe włosy
pajęczynę myśli w kącie pokoju

pułapki dla wiatru i suchych liści
zmieszanych z cieniem

dokończ za mnie czerwienią ust
wygasłym w kominku spojrzeniem

tożsamość

Autor wiersza: 
emcek

czasami wychodzę
poza nawias własnego cienia
oswajam twarz z błękitem

balansuję na pajęczynie
powtarzaną sekwencją ultrafioletu
przy każdej drodze ukrywam spojrzenia
lepszego siebie

przedzieram się przez zamyślenie
drzewa rozstępują się przed słońcem
widnokrąg zmaga z bezkresem

Na przekór

Autor wiersza: 
Ania

ocieram się o pragnienie dotyk czułe słowa
pamiętasz mój kolor oczu
czasem czuję się jak niemowa
próbując dotrzymać tobie kroku

wiesz ile wylałam łez
uśmiechając się na przekór
czując żal i gniew
szukając ciepła w drugim człowieku

potrafisz mnie zrozumieć
kiedy proszę o odrobinę czułości
może to ja nie umiem
ogarnąć tej cholernej miłości

czuję ją każdą cząstką
jak burzy w żyłach krew
przy tobie nie jestem sobą
serce wariuje tracę dech

odchodząc zabierasz światło
dusza wyrywa się z ciała
wszystkie kolory blakną
czy miłość tego chciała

od początku

Autor wiersza: 
emcek

poza lustrem jestem bardziej bezmyślny
gdy patrzą rozmazuję
próbę uśmiechu ukryte myśli
stanowią wyjątek bywają błękitne

wstaję prawą nogą ocieram się o deszcz
wątpliwości zacierają kontury
sens każdego odruchu

całuję wilgotny zmierzch
przechodzi przez okna dreszczem

światła lamp barwią usta westchnieniem

sen o jesieni

Autor wiersza: 
emcek

*
spojrzałem w dal
stąd wzruszenie
kończy się dzień
zaczyna wspomnienie

*
w nas anioł drzemie
co nieraz pomoże
unieś głowę
gdy noc - samotność
znieść już nas nie może

*
wietrze wietrze
tyś jeden na skargę
uspokajał chłodem
podaruję astry
w jesiennym kolorze

*
rozsypany deszcz
zbieram to wzruszenie
podaj proszę rękę
wypowiedz życzenie

unoszenie

Autor wiersza: 
emcek

mgła ustami pełza
dach ściąga jak tajfun w podróży
przy kolacji para świec
rzuca cień na przyszłość

ufam chwilom gdy stoją w bezruchu
o twarzach wystygłych ciągłą przemianą
znowu jestem młodszy o zimę
co ulepiła ze śniegu oczy

wiatr usłyszał ale zapomniał
w przeciągu prostują kości drzewa
listy czy liście w bursztynie milczą
słowa porzucone na progu

po drodze

Autor wiersza: 
emcek

kłębek kurzu utknąłem w przeciągu
wiatr który bez przekonania
ogląda cienie pod oczami
wybuchy szczęścia ledwie otarte o chwile
przebiegają ulice w niedozwolonym miejscu

w niszczarce tyle czasu
mój nadal ubiera się u Prady
położyłem uszy po sobie
z wiekiem chodzę coraz szybciej
bez namysłu decyduję o losie

nie mogę zapomnieć
prośba wymalowana na podróbkach
obrazów Mony Lisy
jest nieaktualna

kilka razy

Autor wiersza: 
emcek

stawiałem w pierwszych rzędach
chociaż miały blade pojęcie
o rękawiczkach i białej broni

teraz mogę doradzić jak owinąć
elastycznym bandażem zranione uczucia
aby nie prowadziło do odleżyn

donosić niestałość
o którą potyka się jesienny wiatr

obecność relacji zorientowanej na ciszę
otworzyło oczy wielu malkontentom

bez dopingu przejdę o krok bliżej
jak mim co dla publiczności
zważy jakość chwil

nie poddaję się naciskom
aczkolwiek robić swoje to luksus
na który mogą sobie pozwolić
tylko najbiedniejsi