prodromy

Autor wiersza: 
emcek

gdy dopniesz guziki
jesień przylgne do skóry
mokrym liściem

poznaję rozdygotany czas
usta w odleżynach w parodii uśmiechu
jednym aktem przechadzają się sny
dojrzewają cierpkie owoce aronii

w odbiciach wielu luster
twórca i niszczyciel
zostawiam ślady
deszczu i pokory

neurastenie

Autor wiersza: 
emcek

noc gryzie ramię nie mogę odpocząć
z trzewi opasłej pamięci wypadają słowa
skradzione rozmowy na ustach pyłki
z łąk co pod sobą w beztroskim wzburzeniu
miarą jaskrów wytyczają ścieżki

południe grzeje plecy w kucharskiej czapce
odgrzewam światło gdy księżyc zostawił
pysk bezzębnej szalupy przywitał rozbitek
na dnie pustej szklanki okupionej skargą

stary chociaż w czasie aktywa i dach
już przeciekł podszyty deszczem sprostam
ciśnienie ulic na brzeg wyrzuci wyliniałe słońce
kamienie wyjęte z butów daremną przestrogę

sekrety

Autor wiersza: 
emcek

przekwitają cienie lip
nagietki w czerwonym zaczynie
pnie się chłód jak słowa
czym dalej się łudzić

o krok od wspomnień
w pelerynie z dmuchawców
zaglądam w oczy już ciemnieją
wypalone przez słońce i niemoc

pozuję na morze z bezkresem
porzucony przez czas
śledzę losy osieroconych myśli
drzew odartych z wiatru

staram się

Autor wiersza: 
emcek

przedawkowałem złość
na talerzu pełnym pęknięć
zamiast wzoru kwiatów
bezradność jak zimny makaron

mam odnaleźć siebie w garści
proszkach na potencję
gdy dzień przychodzi z nocą
zawężony do kolejnego oddechu
planów przyklejonych do lodówki
gumą do żucia

słowa jak lustrzane odbicia
kopiują spojrzenia namiastkę światła
ledwo widoczną pajęczynę
między palcami

niegotowy

Autor wiersza: 
emcek

stoję za kręgiem światła
lecz nie boję się morza
zwaśnionych fal poobijanych o głazy
słów czy pejzaży z wypalonych ognisk

jeszcze służę słońcu wyblakłym cieniem
doczekał się gwiaździstych nocy
zmysłów splątanych w pościeli

po deszczu nie kryję wzruszenia
w studni czas jak kot
upolował chwilę położył u progu

dalej sam trzymany za rękę
z uśmiechem więcej zniosę

cisza przywarła do ust
jestem tylko naczyniem
wypełnionym po brzegi

zewsząd

Autor wiersza: 
emcek

ledwie musnę
odejmę z ogona komety

pierwszy w kalendarzu
bez czasu na sen i nadzieję
zaczepiam myśli o konar

w wyprasowanej koszuli
zapowiadam pogodę na zawsze
powiew wiatru
noc w pudełku od zapałek

spuszczony ze smyczy latawiec
czepiam się traw
bicia serca
z nieznacznym zapisem
na niebie

chmurność

Autor wiersza: 
emcek

pociesz ciszo
złamaną gałęzią jaśminu
uroczyskiem co schodzi do morza
gdzie mewy łowią w dzioby
skrawki mgieł

pod skórą śpią sny
otwierają oczy gdy dotykasz
przebrane za wszystkie minione dni
słowa jakie nie padły o czasie

pociesz ziemio
ukryłem w dłoniach nasiona
słoneczników i dziewann
życie które kropla po kropli
przesącza się przez noc

Za M*

Autor wiersza: 
emcek

który to już wiersz
odszedł
razem z deszczem oszukał samotność

poprawiam los szklanką herbaty
w ogrodzie róże mają czerwone usta

zachęcam szczęście uśmiechem
zaklęta w chwili o której śpiewał Rysiek

wypatruję jednej z twoją podobizną
ale wciąż nadchodzą inne
zaglądają w oczy
zalotne jak młodość

KRZYK SERCA...

Autor wiersza: 
Barbara

Mamie...

Zranione serce krwawi
któż ranę zaszyje

miłość w zaświaty odeszła
było imię najpiękniejsze
ze wszystkich na świecie

i fiołkowe spojrzenie
odeszłaś tak cichutko
jak żyłaś

już tylko ściśnięte gardło
ogromna tęsknota
i niemy krzyk rozpaczy

a przecież
powinno być inaczej...

Barbara Szuraj

Bez powodu

Autor wiersza: 
emcek

Mijam racje slalomem
bez własnego zdania jestem młodszy.
Michałek który odnalazł w trawie zdziwienie.

Pod lipą krzyżuję nogi, patrzę przez palce
na przedmiotowość.
Nie wierzę kim jestem, bardziej naturą drzewa
jaką skrywa w dłoniach drzemiący wiatr.

Zakwitły sny, przełykam kąśliwe uwagi pszczół.
Entropia cienia przyciąga wieczór,
rozkłada gwiazdy jak karty na stole.
Rozgrywam partię jako jeden z wielu statystów
wymierających chwil.