NIE MUSZĘ

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Mogę kochać poranki
czystością dnia przywiane
mogę kochać szum wiatru
niebo jak malowane

mogę kochać się w słońcu
z miłością patrzeć na zieleń
kwiaty tulić z uczuciem
nie muszę kochać ciebie

Bolesne słowa.

Autor wiersza: 
ula

Dla mnie nie istniejesz
słowa od kochanej osoby
minęły lata,stare dzieje
próbuję zapomnieć nie mogę.

Zjawa nieproszony gość
do mego życia powraca
przykrości mam nadto dość
straconą godność przywraca.

Godności nie odzyska
popioły za sobą zostawił
okaleczona rodzina bliska
hipokryzją błędów nie naprawi.

deszczowy anioł

Autor wiersza: 
Irena

deszczowy anioł otworzył niebo,
twarz słońca zakrył welonem,
spuścił na ziemię mgłę od łez ciężką,
kaptur nasunął na głowę...

po pustych ulicach cisza chodzi,
dzwoni tylko deszcz,
na schody bezdomny się schronił,
pod drzewem drży zmoknięty pies...

anioł zostawił głodnemu kromkę chleba,
cichą modlitwą utulił do snu,
przytulił do siebie psa niczyjego,
smutek spłynął kroplami do ust...

INNA

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

We wnętrzu skały
zimnej wilgotnej
jest jej kryjówka jej eden
wszystko się zmienia
czego się dotknie
odkrywa magii głębię

ma czarne oczy
i długie włosy
czernią ciało okrywa
między światami
buduje mosty
wiedźmą siebie nazywa

nie trzeba skrzydeł
ani też miotły
znajduje się tam gdzie zechce
wystarczy tylko
że zamknie oczy
i wyobrazi miejsce

była kimś innym
gdzieś dawno temu
niestety ją zraniono
za dobre serce
nie wiedzieć czemu
musiała zapłacić słono

nim się podniosła
przestała smucić
wiatr liście z drzew pozrywał
wróciła inna
musiała wrócić
wciąż poraniona lecz żywa

teraz moc siły
zapala płomienie
bo odzyskała spokój
choć czasem szarpią
przeszłości cienie
w niej stałość czterech pór roku

BEZSENNA...

Autor wiersza: 
Barbara

Kochana nocy
pani bezsenna

moja przyjaźń z tobą
bezcenna

marzysz o świcie
wasze spotkania trwają
krótko

chciałabyś w jego
ramiona się wtulić

lecz ten w słońcu
zakochany

biedna nocy
nieszczęśliwie zakochana

tylko ja i księżyc
tobie wierni
razem czuwamy do rana...

Barbara Szuraj

Rany

Autor wiersza: 
Rymarys

One krzyczą jak bardzo je ranisz,
przykładając ci nóż do krtani,
ty bronisz się jeszcze słowami,
zanim strugi czerwonej krwi,
popłyną na białe kartki
i zdołają je poplamić.

Tak często zostajemy sami,
z samobójczymi myślami,
z założonymi na usta kłódkami,
tak rzadko ze sobą gadamy,
a rozmowy kończymy kłótniami.

Znowu siedzimy sami,
tymi ciemnymi wieczorami,
z czarnymi obrazami za oknami,
w głowach czarnymi myślami,
w sobie to dusimy i chowamy,
rozdrapując wewnętrzne rany.

Lalka

Autor wiersza: 
Rymarys

Ona wiecznie chodzi nadąsana,
dla ciebie to twoja ukochana,
a ona tylko nie chce być sama,
więc zapomnij o planach,
jej zimnego serca ogrzania.

Ona uważa cię za drania,
na pewno nie jest tania,
dlatego musisz jej coś dawać,
niczego nie oczekując w zamian.

Zapomnij o jakichkolwiek darach,
w tym związku musisz się starać
tylko ty i płacić w dolarach,
za jedzenie które jej stawiasz.

Jeśli to twoja przyszła żona,
będzie wiecznie niezadowolona,
bo kiedy staniecie przed Boga
obliczem - powie, że jest za droga.

Chcę więc muszę

Autor wiersza: 
Ania

Nie wiem czy wystarczy mi sił
Na walkę z góry przegraną
Ile los będzie jeszcze ze mnie drwił
Pastwił się nad tą samą raną

Wietrzyku mój przyjacielu
Nie wiej już mi więcej w oczy
Wiem że takich jak ja jest wielu
Niejeden z dobrej drogi zboczył

Deszczyku co moje łzy ukrywasz
Nie płacz już nad moją dolą
Nawet boso będę góry zdobywać
Choć zakrwawione stopy bolą

Bo w moim sercu świeci słońce
Ogrzewa ciało i duszę
Chociaż rany mocno krwawiące
Wiem że żyć muszę

Ona temu winna.

Autor wiersza: 
ula

Podstępna nieokiełznana
zjawiała się nieproszona
dla wielu dobrze znana
atletę zdołała pokonać.

Częstym gościem bywała
niepokój jej towarzyszył
udręka godzinami trwała
w ciemnościach i ciszy.

Nie,lubiła światła,słońca
wszelkich zapachów hałasu
męczarniom nie było końca
Migrena winna ambarasu.

Przepraszam

Autor wiersza: 
Rymarys

Przepraszam za oznaki miłości,
dążenie do czułości,
skoro żądasz powściągliwości,
połamię o ściany kości,
byś przestała mi zazdrościć,
mej fizyczności.

Przepraszam za myśli o tobie,
mam mętlik w głowie,
lecz coś z tym zrobię,
gdy w łeb strzelę sobie.

Przepraszam za kłótnie,
ten kłótnik język sobie
obetnie być może nożem.

Przepraszam za wiersze,
już ich pisał nie będę,
gdy sobie palce obetnę,
potem dla pewności rękę.