Jam człowiek

Autor wiersza: 
piotr-ka

Jam człowiek
Przebacz mi zacny świecie, że cię nie poznałem,
gdy rubasznie po twoich, dziedzinach stąpałem.
Tyś wokół mnie cierpliwie, obraz swój zachwalał,
mnie poświatą miraży, ludzki blichtr zniewalał.
Wciąż zbaczałem z dróg prostych, pełnych woni chleba,
szukania złotych szlaków, wiodła mnie potrzeba.
Miast ugory przemieniać, w zboża rozmaite,
mrzonki siałem w gleby, głupoty niesyte.
Rzesze mi podobnych, jak bezwolne woły,
wypełniały pałace, okupując stoły.
Z ust do głów puchary, przelewały zwidy.
Cień malował ściany, w ponętne sylfidy.
Dzień z nocą się łączył w najdziksze zabawy

Salwy śmiechu krasiły, najgłupsze postawy.
Gdy rozumy pogasły i zakwitły żądze,
uczty się przeniosły, tam gdzie są pieniądze.
Tańce świec ostygły, wosk powiązał blaski,
Spod stołów wypełzły, zasępione maski.
Słowa zczezły w pleśni, modlitwa wyśmiana
Jak zjawa oplotła, mnie zmurszała ściana.
Gdzie oczu nie zwrócę, mury śliskie wokół,
krzyk mój tłumią wbity, w gęstą czernię mroku.
W końcu się poddałem wilgotnym posadzkom,
tylko palce pełzły, do cegieł w omacku,
nadziei szukające, by chwilach ostatnich,
przed w niebytwstąpieniem, uczuć zaznać bratnich.
Choć niegodzien byłem, cnych doświadczać cudów,
bo żyłem plugawie, pośród ścierw i brudów.
To jednak w tej krótkiej trzeźwości odejścia,
Siły mi nieznane, dozwoliły przejścia,
granicy tak płochej i mocnej zarazem,
której łzą nie przekupić, ni przeciąć żelazem.
I tylko w tej zbawczej, litościwej chwili,
dziwne boskie kaprysy, przejść mi dozwoliły.
Zbudziłem się na drugiej, stronie swojej jażni,
ujrzawszy niezdobyte, szczyty wyobrażni.
Najpierw oczy martwe, porażone blaskiem,
wypełniły mi umysł, eksplozją i trzaskiem,
barw w feriach zgmatwanych, wirem rozmaitem,
jakby czart mieszał w bagnie, nerwowym kopytem.
Z wolna z fal harmonią, uczesanych włosów ,
złożyła się w współgra, obrazów i głosów.
I niczym orkiestry, pod rozumnym panem,
z dźwięków czynią muzyki, sercem napisane,
ulepiłem sił resztką, krystaliczną duszę,
Której moc każe wierzyć, że wszechświat poruszę.

Bo jeśli gdzieś istnieje, majestat spokoju,
i jednym go można ogarnąć spojrzeniem.
To go doświadczyłem po przebytym znoju,
najszczęśliwszym się czując, na ziemi stworzeniem.
Muzyka zgłuszyła harmider i wrzaski,
chaotyczne w dali, znikały niesnaski,
miłosierdzia w pokorze, pozrywały sidła,
w ptaki rajskie zmieniły się mroczne straszydła.
A złych przywar ciężary, których w nas jest tyle,
opuściły mnie wszystkie, wzlatując motylem.
I resztką rozumienia, człowieczych prawideł,
pożegnałem się z życiem, dając mocy skrzydeł,
do lotu w nieznane, co strachem obrosło,
by już jak najprędzej, mnie ku śmierci niosło.

Remake

Autor wiersza: 
emcek

sprzęgam słowa niebo blednie
drzewa na zawiasach skrzypnęła pamięć
zardzewiałym kluczem otwieram drzwi z powietrza

zajrzę w karty przetasuję dni
co krok anemony śnieżą
wiatr jak olbrzym obiegł ziemię

w uśmiechu wykąpane światło
odmierza refleksem ospały wieczór
znów lżej nosić chmury
serce skrojone w codzienność

Venefica

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Mieszkasz samotnie wśród leśnej głuszy
W drewnianej chacie, z dala od ludzi
Spoglądasz daleko w otchłań swej duszy
To sen na jawie, nikt cię nie zbudzi

Po lesie rozbrzmiewa pogańska ballada
Nić pajęczyny pośród twych włosów
Tu nie dosięgnie cię święta zagłada
W postaci klątwy płonących stosów

Nie masz na ciele żadnego znamienia
Na znak świadectwa żeś córką Szatana
Podążasz za głosem własnego sumienia
Nie musisz przez ludzi być rozumiana

W miedzianym kotle tajemna mikstura
Bulgocze coraz to barwę zmieniając
Usiadłem, stół, niedźwiedzie skóry
Po wnętrzu ciekawie się rozglądając

Zwierzęce czaszki, rogi, sztylety
Zdobią tu każdą dosłownie ścianę
To wszystko trofea mądrej kobiety
Która zna sposób na wszelką ranę

Twa skóra pachnie wonnymi ziołami
Z których sporządzasz maście, napary
Magiczne znaki czynisz rękami
Szepczesz zaklęcia wdychając opary

Twarz słońcem spalona wyraża skupienie
Myślami jesteś w innej krainie
Dziko spoglądasz ognia płomienie
“Wszystko przeminie, wszystko przeminie”

W dobrej wierze

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Krzyczysz o wolność, równość, obywatelskie prawa
Porywasz tłumy, wierzą Ci, w szczere chęci
Ludzie lubią usłyszeć to, czego oczekują
W umyśle Twoim plan osobisty

Niech Ci uwierzą, połowa sukcesu
Jesteś z nimi, z ich problemami
Gdy zaufanie urzędem Cię obdarzy
Jesteś człowiekiem

…. Dla siebie samego

Przyjdą, postoją pod złotem klamki
Masz fotel, obietnice spełnione
Masz w dupie to, co Ciebie nie dotyczy
…. Od dołu do góry

…. Liczą się słowa …..

DOM

Autor wiersza: 
Maja

Dom jest tam gdzie są myśli nasze
i ciepło nas przytula
gdzie pies i kotek serca wasze
wiatr w kątach już nie hula.

Książka wciąż czeka na stoliku
szal ciepły też na krześle
kawa w kubeczku smakowita
utula nas wciąż szczęście.

Więc nie smuć się i nie narzekaj
że każdy dzień kapryśny
słońce zaświeci już niedługo
ogrzeje nasze myśli .

Westchnienie

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Westchnę leciutko, otwierasz bramy
Posiadłości stojącej samotnie wśród głuszy
Rzucasz mi płaszczem zieleni drogę
Bym poszedł Aleją w latarni rzędach
Ku schodom, nie bacząc na sen czy jawę

Otwieram skrzydła drzwi, wnętrze, światło
Salony. Opisujesz mój spacer na pergaminach
Zegar bije, w lustrach zmiany obrazów co chwila
Czemu słyszę skrzyp pióra, choć Cię tutaj nie ma?
Czy prowadzisz mnie ku sobie, czy w nieznane?

Biegnę szybko schodami, za oknami łzy deszczu
Grzmoty o szkło jak gości, których nikt nie wpuszcza
W świecznikach drganie świec targanych wiatrem
Gdzie jesteś? Widzę cienie. Dokąd mnie prowadzisz?
Cisza. Czuję spokój. Zwykły sen w Twej poezji

Światła mijania

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Dzisiaj milczycie, nie chcąc się narazić
Z zachowaniem ustalonego porządku rzeczy
Kto z lepszą kartą przetrwania wychodzi
Z tym lepiej trzymać, skończonych poświęcić

Cisza w dystansie i „szczęścia” na przyszłość
Gdybym nawrócił się, z samokrytyką
Głowa w popiele i „błąd zrozumiałem”
Niestety …. wolę sierotą pozostać

Mijamy się w życiu, ulicach, na grobach
Razem, a jednak wszyscy osobno …..
Każdy podąża w swoją stronę …..
Tak lepiej, dla bezpieczeństwa korzyści

Stare zdjęcia rodziny, uśmiechy, trwałość
To wszystko ważne, chyba że lepiej
Poświęcić wartości … na rzecz siły wyższej
W cieniu lepiej niż z przyjaciółmi rodziny

Kiedyś zapewne dane nam będzie
Minąć się głównie na naszych grobach
Przynajmniej wtedy spojrzymy na siebie
Czy warto poświęcać …. Rodzinę?

za dużo

Autor wiersza: 
emcek

stać na wodę gdy przemywam oczy
widzę
jak stoisz po prośbie

pasta do butów pachnie decyzjami
gdy stałem pod drzwiami lub oknem
czekając na świt

już odjeżdżają w tumanach blichtru
z zegarkiem ze złotym monogramem
który przyśpiesza czas

ściskam mały kamień który
utkwił między palcami stopy
na szczęście

Los fortunę kołem toczy

Autor wiersza: 
Złota Aniela
Los  fortunę kołem toczy
 
Szłaś ulicą śmiejąc się,
Z okien słychać było śpiew,
Radość wniósł słoneczny dzień,
Jak królowa czułaś się.
               
                Raz spojrzałaś, a już wiesz -
                Szczery uśmiech, błękit w oczach -
                Życie coraz lepsze jest,
                Kiedy jest przy tobie chłopak.
 
Dzisiaj znowu pada deszcz,
Oczy mokre masz od łez.
Co sprawiło że Ci źle,
Czy to ten pochmurny dzień.
 
                Raz spojrzałem i już wiem -
                Zniknął uśmiech, błękit w oczach -
                Żal i smutek męczą Cię,
                Wczoraj z inną odszedł chłopak .
 
Tyka zegar, biegnie czas,
W końcu otrzesz z oczu łzy,
Wierzę, że los złączy nas,
Spełnią się pogodne sny.
 
                Raz spojrzymy, tylko raz -
                Szczery uśmiech, błękit oczu -
                Szczęście będzie rosło w nas,
                Los fortunę kołem toczy.

Znalezione obrazy dla zapytania nie płacz miłość znajdzie się

30 stycznia 2019

Sympatia

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Wspólny cel. Jedność jednostek. Misja
Zespół tworzący historię nowego świata
Ważny jest wynik firmy. Ważna porażka
Tych z którymi ścigasz się by pokazać siebie

Spóźnienia, rozmowy. Nie trzeba nagrywać
Wystarczy być pierwszym z newsem u szefa
Lojalność wobec firmy. Z gwoździem i młotkiem
Nigdy w twarz. Zawsze za plecami. Lubimy się

Do krwi ostatniej

Zbiór kwitów wszystkich na wszystkich
Nasz główny cel. Pokonać siebie jak ludzi
Nie ma przebacz. Jestem ja. I moja „sympatia”
Do Ciebie. By mieć pozycję w stadzie szczurów

Lubimy się. Każdy każdego na swój sposób