cienie drzew

Autor wiersza: 
emcek

wymyśliłem gdy zbierało się na deszcz
kwiaty pod powiekami
zakwitły wielobarwnym spojrzeniem

w miejscu gdzie przedostatnim razem
zachwiałem się pod dotykiem dłoni
ulepione z wosku chwile
wygięły koci grzbiet z ostrą turzycą skóry

poznałem po słojach pochylona
otwiera skrzypiącą furtkę

pachnie jak kiedyś zielenią skoszonej trawy
snem który przyśnił się rano

myślę o czasie który tylko przemknął
cieniem jabłoni
zamyśloną wieczorem rzeką

Serce na dłoni .

Autor wiersza: 
ula

Bezgranicznie ludziom ufała
każdy potwierdzić skłonny,
których za przyjaciół uważała
porównywana do Madonny.

Oferując serce na dłoni
pomoc chętnie przyjmowali,
w codziennej życia pogoni
słowa dziękuję zapominali.

Niespodziewanie zdrowie straciła
serce niedomaga,niepokoi kołacze
na bliskich przyjaciół liczyła
zawiedziona nocami płacze.

Persona non grata

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Wrażliwość na życie po mamie i tacie
Mam swoją prywatność. Uszanuj ją proszę
Gdy jednak z butami wchodzisz. Pamiętaj
Nie jesteś tu mile widzianym człowiekiem

Nie jestem ciekawy życia innych
Mam swoją granicę. Za nią rodzina
Zawsze serdeczny, ciepły, radosny
Dopóki nie przekraczasz granicy

Nie wchodź w prywatność, nie zaproszony
Wchodząc, naruszasz moje terytorium
Nie uwłaczając niczyjej godności
Chcę tego samego, względem mojej osoby

Jeżeli za nic masz moje granice
Uznając iż wejdziesz, gdy masz ochotę
Nie mam szacunku i uaktywniam
Wrażliwość na życie po mamie i tacie

Milczenie

Autor wiersza: 
Marcin Bartłomi...

Po wszystkim. Dusze jak kubły pełne śmieci
Do których nawrzucaliśmy sobie nawzajem
Milczenie przy stole. Milczenie w pożegnaniu
Nikt nie chce przerwać milczenia. Nie pierwszy

Nie pierwsza
Milczenie

Ruchy ze wzrokiem w kąt rzuconym. Obok siebie
Miejsca w oddzielnych ścianach mieszkania
Każdy w swej dziurze. Za duszy drzwiami
Ma winę dla niego, dla niej. Dla siebie

Jak zawsze
Tłumaczenie

Potem zwierzamy się z kubłem. Zewnętrznie
Z krzywdy. Lubiąc mówiących o naszej racji
Kto z innym zdaniem, ten wrogiem zaraz
I po co się wtrąca w nie swoje sprawy

Do domu z kubłem
W milczeniu

By rzucać bezosobowo przekaz. W powietrze
Z dotarciem do strony przeciwnej. Aluzją
Wymiana zdań przerwanym milczeniem
Śmiech z sytuacji. Emocji, napięcia

Pierwszy wzrok
Zbliżenie

Chwila, w której znika koniec świata

Autor wiersza: 
Złota Aniela

Stań obok Zamyślona
Odkryj jak bardzo bez końca
przestrzeń po zmroku
cokolwiek przed nami
napotyka mija pozostawia w tyle
i sunie sunie do przodu pochłaniając wszystko
aż po nicość
nicość przenika
staje się nicością

Tak to jest ta chwila
w której znika koniec świata

tylko do świtu
powróci nim wybudzisz się ze snu

Zamyślona

Autor wiersza: 
Maja

Zamyślona

Takie smutne dnie się snują
deszcz obmywa wciąż ulice
ptaki potraciły głosy
a mnie marzą się śnieżyce.

Wszędzie biało , uroczyście
pod pierzynką leżą liście
drzewom ciepło jest w korzenie
to przyrody jest marzenie.

W naszym domu ciepłym, miłym
otwieramy album wspomnień
i snujemy opowieści
o przeżytych latach wielu.

O tych ciepłych i radosnych
o słonecznych rankach wiosny
gdy to miłość do nas przyszła
i została... już nie wyszła.

Pory roku się zmieniają
nowe karty otwierają
na następnych jest znów wiosna
ta cieplutka i radosna.!

używany

Autor wiersza: 
emcek

spowszedniały oczy w bieli skąpane
pola wędrują znajomą koleiną
dzień stroi się w piórka
całuje szyby zamazane rutyną

wieczór dokłada do kominka
skrzy na mrozie nadzieją
w gronie graczy znaczę karty
podaję pod stołem dłonie

w śniegu grzęzną myśli
przystaję jak drzewo po burzy
w cieniu chwil znaczonych deszczem
rozliczam sumienie z przegadanego życia

zimowy paradoks

Autor wiersza: 
emcek

pada deszcz więc zima ugrała
więcej ze spojrzeń zakończonych rozterką

rozlewa ślady względnej pamięci
mogło być wciąż jest aktualne
jak nowo narodzone dziecko
wiara w skuteczność tej samej wiary

tymczasem zegar określił w przybliżeniu
wyczucie czasu już nie idę
biegnę zobaczę więcej ciszy
ludzi którzy zaraz
ale nie bezpowrotnie
miną

Dylematy.

Autor wiersza: 
piotr-ka

Dylematy.
Stoję na szczycie, zwanym zatroskaniem,
anim wzlotem, ni upadkiem, nie wiem czym pozostać.
Z kropli zdarzeń, deszczem życie, popłukane,
ani z kajdan, ni z wolności, moja postać.

Orły w gnieździe, piskiem myszy, krzyczą zestrachane,
ani z lękiem, ni z odwagą współkrążyć powinny.
Do jakiego, żeśmy dzieła, rzesze tu wysłane,
ani z grzechu, ni z przewiny, któż z nas temu winny.

Bractwo lasu, brzozę białą, wygnało w złej dobie,
aniś wspólna, ni jedyna, musi pójść w trzy strony.
Z dala na siebie spoglądam, chociaż jestem w sobie,
ani w śpiewie, ni w milczeniu, idę w martwe tony.

W jasny dzień oczy zaprószy, pył nagły, trudnej nocy,
ani ze światłem, ni z ciemnościami, bez przejednania.
Tysiące wieków w tysiącach treści, prawd głoszą prorocy,
jak i w fałszerstwach, tak w uczciwościach, bez rozwiązania.

w doliczonym czasie

Autor wiersza: 
emcek

rozliczam się z myślami
przeszłość wypomina rozterki
na błędach zbudowałem domek z kart
z królem pik na szczycie

jesień oplotła szklane domy
sen rozkołysał mgłę nad rzeką
odwiedza samotność uczcimy spotkanie
kieliszkiem mojito

dziewczynka o oczach z jarzębiny
wbiega w ramiona matki
słyszę śmiech jeszcze długo
w drzewach ośmielonych
pocałunkiem