z blasku i cienia

Autor wiersza: 
emcek

wypowiedziałem ciebie w lustrze
wybacz ślepcowi
opadają powieki
sen czy jawa niepewna

boję się ślepca - kłamcy
który idąc ze mną
wymyśla nieprawdziwe brzuchate chmury
i las którym idziemy
na spotkanie z nieznanym

*
wyrastam z miłości
w małej przestrzeni
przepasany płaszczem
przemierzam ulice

ścieżką twoich palców
skręcam wianki z żółtych kwiatów
puszczam daleko
na wodę

*
upór przynosi mi zaszczyt
przy nim rodzą się morality
a także amorality

upór scala to wszystko
póki nie stanie się ponownie
zwykłym złudzeniem

potem wybieram innego bożka
który stanie się przez jakiś czas
znów trochę prawdziwszy

rysunek na śniegu

Autor wiersza: 
emcek

*
wywróżyła mi życia wiele
kochanie niejedno
dłoń zrywającą polne kwiaty
dwoje dzieci o rączkach pomazanych kredką
słowa bez reguł jak nieświadome zwierzęta
swoją nadzieję szukającą cienia prawdy

*
słońce się wspina po nagim warkoczu
księżyc w morzu deszczów tonie
i nie ma słów zatrzymanych na schodach
rąk zbielałych na klamce drzwi
słońce się wspina po nagim warkoczu
księżyc w morzu deszczów tonie

*
szedłem ulicą ku pewnej zmianie
oddalały się płaszczyzny domów
zatrzymałem się zdziwiony
dalej nie było już nic
nadchodziła noc
zbudowałem ze śladów
dalszą drogę

*
znikałem wielokrotnie bez żadnej pamięci
przestrzeń zmieściła się w jednej małej dłoni
byłem tak bardzo szczęśliwy
że ból rozstania zamienił się w poranny chłód
który spłynął mi po twarzy kroplami rosy

Na szczęście

Autor wiersza: 
Hrvatski Jadran

Czasami znalezienie
Pasującej do nas
Drugiej połówki
Przypomina
Trafienie w Lotto szóstki.

W stronę słońca.

Autor wiersza: 
ula

Podążyć przed siebie
z bagażem życia
w stronę słońca.
Sexy
Do lepszego świata
gdzie panuje pokój
miłość bez końca.

kurz który świeci

Autor wiersza: 
emcek

*

złowiłem perłę
świeciła zielonym blaskiem
w jej wnętrzu
krągła poważna biel
kłóciła się z drobiną soli
wypłukiwały ją powoli
cierpliwe łzy
*

puszysta linia włosów
dzieliła nas w połowie
zostaliśmy sami
nierzeczywiści
sądziłem pomoże mi moja codzienna pewność
lecz obok rosły kwiaty
Których nie znałem

*

przyjdę kiedyś do ciebie
z wykrzywioną pamięcią
o miłość
starość
zmęczenie
albo ty
przyjdziesz do mnie
a ja
będę płomieniem na wietrze
na jedno mgnienie

*

odeszła gdy spałem
zabrała z sobą swoje światło
schody którymi odeszła
pozostały nadal trudne do wejścia
pozostał cień tamtego wieczoru
nigdy jej już nie spotkałem

ODPOWIEDZI

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Sowa bajkę ci opowie
co stworzona w sowiej głowie
hu hu głośno ci zahuka
nie wiesz o czym w google szukaj

BŁOGO

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Ciepłe mleko z łyżką kakao
po to by lepiej smakowało
zapach błogości w ustach słodyczą
czas się zatrzymał zegary milczą

ROZPACZ

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Spaliła wszystkie twoje listy
aby ukarać siebie samą
rankiem znaleźli ją zemdloną
w szarym popiele zagrzebaną

POSTAĆ

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Jesteś połową rysunku
dla ciebie nie ma ratunku
gdy w połowie prawdziwa
w połowie niestety nieżywa

JANTAR

Autor wiersza: 
ZOLEANDER

Siła bursztynu
kamieni moc tajemna
legendą przyozdobiona
w pięknie dla oka przyjemna