Tobie

Czy to możliwe, abym tak wciąż szukał ciebie.
W spojrzeniu przez ramię z przypadku.
We wszystkim co najpierw zrobię dla siebie.
I tak oddam Tobie, w ostatku.

W cieni przelotach, przez myśli.
Ostatnich pociesznych złudzeniach.
Że ty byłaś wśród tych którzy wyszli.
Z kin po wieczornych westchnieniach.

We włosach podobnej do ciebie.
W odbiciach ulicznych luster.
W dziwnej widzenia potrzebie.
Lustra bez ciebie są puste.

A kiedy wreszcie.
Stoisz przede mną.
Aniołowie grzeszcie.
Tą chwilą płomienną.