Bez echa

Autor wiersza: 
emcek

przyzwyczaiłem się do deszczu
westchnieniem gasną chmury
samotność jak most nad wodą
godzi sen i czuwanie

tyle zamków zarosło piaskiem
nie zliczyć gwiazd w pożółkłej trawie
myśli które poległy od ciągłej pewności

światło wije się przekracza
bez cienia jestem tylko marzeniem
dłońmi które jak gliniane dzbany
gromadzą pragnienia i czułość

gdzie stanę już milczę
żadnym słowem nie pomnożę sensu
jakbym łapał do siatki motyle
ułamki tęczy zaplątane w ciszę

Wiersze i gwiazdy

Autor wiersza: 
emcek

przez wzgląd na nadzieję liczę myśli
niebu modlitwę ustami z piołunu
wąsami dzikiego wina wplecionymi w zachód

morzu sny wraki statków
zachłysnęły się życiem i wiatrem
muszlę z rogatą naturą
kryształkami soli i szeptów

chwili w bezruchu utknęła
między ścianą lasu a ciszą
rzeka wyrzuciła na brzeg
parę dłoni zaplątaną w przeszłość

sobie pamięć co zmienia się
w dowolny przekład smutku
przegląda w chmurach jak lato
przemywa oczy deszczem

PARASOL...

Autor wiersza: 
Barbara

Ciemne chmury
zawisły nad miastem
deszcz padał bez przerwy

powiedział żegnaj
i dał jej parasol

lecz tego dnia nie był
jej potrzebny
bo przecież parasol

nie uchroni od łez...

Barbara Szuraj

inspiracja: wiersz J.Kofty

Malowane chwile

Autor wiersza: 
piotr-ka

zaczarowany fotelik w starej kawiarence
namaluje cię z nimfą w obrazie
jak w ogrodach na dwie ręce
gracie sonaty w ekstazie
na harfach gdy kwitną papugi
A butle wina omszałe
pazie roznoszą jak sługi
pojące sny oszalałe
po których świt się mieni
obietnic malowanych
barwami pełnych cieni
okien pozasłanianych
w zaczarowany fotelik w starej kawiarence
nie usiądę już chyba
już chyba nigdy więcej

Raz jeszcze

Autor wiersza: 
emcek

opowiadała matka
gdy umiała jeszcze mówić bez słów
snuć ścieżkę z palców po mojej twarzy

przemieszany z kamieniem napinam mięśnie
nie stoczę serca pod łapska czasu
garścią pyłu i żalu
deszcz wypłucze noc zejdą się chmury
na polany gdzie wiatry toczą głazy z niebytu

umiem już żegnać słowa
bez szansy na domniemanie
ludzi co budzą ptaki uniesieniem ramion
sen bez początku i końcem jak dziób łodzi
zaryty w bezkres

Tak łatwo wybaczać

Autor wiersza: 
piotr-ka

Tak łatwo wybaczać
Tyś mnie obudziła nagle z zamyślenia,
choć jeszcze noc świtem nie dnieje.
Czy cień twój ujrzałem czy oczu błyszczenia?
Czy ty to gdzieś w dali jaśniejesz?

Uśmiechem pani, we mnie, budzisz niepokoje.
I oczy, masz takie zielone.
Lecz płonnych nadziei, w nich szukać się boję,
lub że w twych oczach, utonę.

A ty beztrosko, o pani, bawisz się w teatry.
Wpędzając mnie wciąż w niepokoje,
gdy z zazdrością patrzę, jak niesforne wiatry
twoje włosy pieszczą, jak swoje.

Teraz śnisz romanse, na moim ramieniu.
bym ufności twoje ochraniał.
I po przeżroczystym księżyca promieniu,
powrotów do siebie nie wzbraniał.

Szczegóły

Autor wiersza: 
emcek

wiem kiedy nie śpię
z górki zjeżdżają chmury
a dziadek pluje naokoło

mam dalej do sklepu a może nogi
stały się krótsze jak u dziecka
co wykrzyczało swój świat

nie odrastam tylko duch
przekroczył stan umownej poprawności
gdy nocą dopasowałem cienie
do sztruksowej marynarki

nie wiem czy idę
przez grządki biegną nasturcje i zmierzch
zakochany w pomarańczowych oczach słońca

...

Autor wiersza: 
piotr-ka


W zaklętym kręgu wodzę siebie, w tańcu z przypadkiem.
Cierpki dzień pospieszam nocą, zdążyć przed upadkiem.
Tylko po co.

Radość w sercach jak pęki w wazonach, pełne martwych kwiatów.
Wiruje Bez nadzieją ukwiecony,biały, Bez szkarłatów.
Tęsknotą zielony.

Krokiem w pieśń wplątanym, zgodnym w niepotrzebnej woli.
Ponieśmy trud miłości gorzkiej,ze szczytów niedostanych,
do dolin.

Niech świat wyjdzie z chłodów,zwarty, zbłąkanym atomem.
Uśnie w naszych dłoniach pragnących i ciepłem nam będzie,
i domem.

nieznajomy

Autor wiersza: 
emcek

przez chwilę patrzyłem jej w oczy
nie miały źrenic mokre od słów

zabrała mnie ziemi
chociaż nie miała skrzydeł

nie umiałem śnić dalej
kwiaty uschły a serce
noszę dalej w kieszeni

czasami wyjmuję oglądam
we wnętrzu ptaki wiją gniazda
z czasu i cieni

Czas i przemijanie

Autor wiersza: 
piotr-ka

Czas i przemijanie
A gdy już ciałem, ziemi się oddam w niewolę.
Chłodny dotyk boga, mnie zawiedzie w ciemnie.
Duszy tylko w prochy, pogrześć nie dozwolę.
Choć na krótką chwilę, zatrzymam ją we mnie.

Rozkażę jej wzlecieć, gdzie skrzydeł nie miałem.
W każdy atom spojrzeć, prześwietlić kryształy.
Pójść w góry i skały, jak wędrowiec śmiały
Na które za życia, nawet nie spojrzałem.

Wszystkim czym już byłem, za grosik, czym będę?
Czy piaskiem pustyni, czy korzeniem sosny?
Ciekawości się ludzkiej nigdy nie wyzbędę,

i wiary że nasz pochód, będzie trwał radosny.
A jeśli mi koniec pisany, zatem,
pożegnam się z pokorą, lecz ufnie, ze światem.