Poza nawias

Autor wiersza: 
emcek

Wyszeptany tylko podpieram słabość.
Chmury ugrzęzły w wieczorze jak usta,
wyszły poza zarys twarzy.
Rześkość chwil gubi rosę.

Widmo grzechu na bieli poranka -
nie zamykaj oczu. Ptaki to sny,
w oku cyklonu wirują w pogodowych strzępach.

Noc nauczyła się mówić. Miało być piękniej
gdy będę milczał, wytnę z sekwoi swój cień.

Od jutra ugrzęznę w deszczu,
wygłaszczę mokrą dłonią, choćby godzinę,
fartownego losu.

rozwieszony

Autor wiersza: 
emcek

nie boli cały sens
organellum bez przypraw i przeznaczenia
dopiero zobaczę jak biegnę wzdłuż plaży
opustoszałej z wiatru

zazdroszczę nieodwracalności
gdy większy lub mniejszy ptak
odleci na odległość chwili

puls został na niebie
długą białą wstęgą przechodzi w noc

wiele traw położył cień
rozkołysany w hamaku wieczór
niewymowny w swojej ciszy

miejscami

Autor wiersza: 
emcek

palce przywarły do skroni
rozgryzam pestki winogron
jak usta brodzą o świcie

oddycham słowami
sterty gazet przewiązane spojrzeniem
zdjęcia przebiegły długą drogę
przystając w oazach rozlanych w strumienie

chciałbym przeżyć jutro z refleksem
pamiętając o czym rozmawialiśmy
nieprzyparci do muru

nieprzekupny czas zajął miejsce
słońce zaszło wcześniej niż zwykle
zostawiając na piasku moje dłonie

Wiosna

Autor wiersza: 
Maja

Wiosna raniutko przyszła cieplutka
wietrzyk zatańczył szybkiego fokstrota
pozmiatał śniegi i brudne liście
wszędzie cieplutko
wspaniała pogoda.

Pszczółki , motyle , ptaki , zwierzęta
w zgodzie, w przyjaźni witają wiosnę
ludzie sprzątają w swoich obejściach
każdy odczuwa promienie słońca.

Życie powraca , krew szybciej krąży
radość, nadzieja wraca pod strzechy
krokus spod ziemi wyszedł na słońce
oznajmił wszystkim , przyszedł czas wiosny !

Magnolia w Melbourne ...

Autor wiersza: 
Mandinka

Sexy
Jeśli
Byś
Tylko
Pozwoliła
Albo
Inaczej
Gdybyś
Chciała ....
To
Bym
Się
W
Tobie
Wykąpała ...
Gdybym
Się
Tobą
Otuliła ...
Jaką
Byś
Była
Gdybym
Się
W
Twoich
Mokrych
Włosach ...
Jak
W
Wodorostach
Zaplątała
I ...
Wyjść
Nie
Chciała
Gdybym
Się
Pod
Twe
Drobne
Dłonie ...
Proszę
Mów
Do
Mnie
Gdybym
Przysnęła ...
Na
Twym
Łonie
Snów ...
Nieboskłonie
Gdybym
Wyśnioną
A ...
Zwyczajną
I
Nawet
Ciut ...
Nieobyczajną
Szaloną
Piękną
Niemożliwą
Bardzo
Wrażliwą ...
Gdybym
Ci
Swoją
Dała
Duszę ...
Pragnę
Nie
Muszę ...
Sexy

Przebudzenie

Autor wiersza: 
piotr-ka

Przebudzenie
Ileż przystrojnych uroków,
na dzień swój czeka i porę,
pod liśćmi z zeszłego roku,
by olśnić wiosennym ubiorem.

Aż słońce zastygło w zachwycie,
w południowym zegarze,
by pąkom pomóc w rozkwicie
i ogrzać zmarznięte twarze.

A polna mysz wyszła z nory,
wypatrzyć zbudzone dziwy.
I wsłuchać się w ptasie utwory
symfonii urokliwych.

A my na mokrej ławeczce,
nie w siebie, lecz w dal wpatrzeni.
Czujemy dotyk rąk inny,
taki co wszystko zmieni.

podszepty

Autor wiersza: 
emcek

myślałem we śnie na długość łodygi
róża kłuła przez zamarzniętą skórę

brak kręgosłupa
decyzji pod wpływem rozszerzonych źrenic
ciążących kul u nóg
wypełnionych cudzym doświadczeniem
lękiem gdy powiedziałem za dużo

z wytyczoną precyzją planu miasta
nie mogę wyjść spod siebie
jak niebieski żuk utaczam swoje racje
z rozgrzanej w słońcu ciszy
której nikt nie potrzebuje i nie zauważy

Do Laury

Autor wiersza: 
Rymarys

Kiedyś przyjdzie ten moment,
że napiszę o tobie sonet,
bo nie wiem cię dzieje,
ze mną kiedy w kościele,
mijasz się ze mną i Ciebie,
łowi wzrokiem spojrzenie,
które się z twoim przecina,
wzrasta nagle adrenalina
i nie wiem czyja to wina.

Pewnie czasami przeginam,
myśląc że fajna jest z Ciebie
dziewczyna, która studiuje
w Kielcach Zdrowie Publiczne.

To co do Ciebie czuję jest dziwne,
może me myśli są naiwne,
trwa we mnie ciągła walka,
czuję się jak Petrarka.

znamiona

Autor wiersza: 
emcek

w agonii lat śnię coraz szybciej
skóra jak brzozy w bieli
z szelestem osypana w ciszę

ziemia już nie spojrzy
mały człowiek z utopii
do czasu przyłożył usta
zamilkł

myśli wzdłuż wartkich strumieni
omijają w słońcu nieważkość
ptaki przepadły w locie
z oddechem zamyślonej zimy

bezruch

Autor wiersza: 
emcek

zgubiłem wyraz twarzy
gdy śmiałem się z porankiem
umazał twarz rosą
śpieszącym za nocą cieniem

rozpacz nie ma imion drży
głębiej niż woda w studni
parska echem odbita od dna
powtarza niewidome słowa

przy stole okulawionym od spojrzeń
wyblakły dzień przegląda gazetę
zmęczony anioł prostuje skrzydła
kłykcie palców na szklance
pełnej księżycowego światła