mimo woli

Autor wiersza: 
emcek

przebarwiła się noc
pod ciężarem świtu

znowu łza została bez znaczenia

ty pieścisz już cudze myśli
ja mrużę oczy od słońca

*
przypominam sen
jak martwa woda
stałem się minioną porą taflą lodu

byłem wtedy bardziej realny
niż noc wchodząca przez okno
czy podmuch wiatru

*
utkany z mgieł patrzę na wyblakłe słońce
płatki śniegu jak szklana wata przysypały berberys

gubię się w przyziemnej nostalgii
na drodze za mostem
którędy odszedł świt

w jednej chwili

Autor wiersza: 
emcek

miałem nic nie mówić
pokój chyli się ku upadkowi
gest jest formą którą chcę zapamiętać

palce prowadzą poloneza
przydeptane światłem kruszą się
w płomieniu świecy

w westchnieniu
trzymam czas jak lampę
świeci gdy przechodzisz

ściany chronią usta przed zmrokiem
nie mogę dotknąć myśli
nieświadomym pocałunkiem
który leczy bezsenność

niezwykłość

Autor wiersza: 
emcek

młodość na mieliźnie jak rzeka zawraca
z przerysowaną nostalgią
kluczą kaczki kapryśnym losem

garbią się drzewa w sadzie
na huśtawce wiatr bawi się piłką
gwiazdy przystają w tykaniu zegara

wieczór mikołaj oddaje stracony czas
odpływa zmarszczkami na wodzie
przysiadam na ławce zamyślony jak życie

portret

Autor wiersza: 
emcek

ślad odrapanej ściany
kontrastuje z bielą rąk
światłem ulicznych lamp
które wbiegają przez okno z uśmiechem

amarantowy czas w rozpryskach minut

paznokciem umazanym w klonowym soku
maluję siwe włosy
pajęczynę myśli w kącie pokoju

pułapki dla wiatru i suchych liści
zmieszanych z cieniem

dokończ za mnie czerwienią ust
wygasłym w kominku spojrzeniem

tożsamość

Autor wiersza: 
emcek

czasami wychodzę
poza nawias własnego cienia
oswajam twarz z błękitem

balansuję na pajęczynie
powtarzaną sekwencją ultrafioletu
przy każdej drodze ukrywam spojrzenia
lepszego siebie

przedzieram się przez zamyślenie
drzewa rozstępują się przed słońcem
widnokrąg zmaga z bezkresem

Na przekór

Autor wiersza: 
Ania

ocieram się o pragnienie dotyk czułe słowa
pamiętasz mój kolor oczu
czasem czuję się jak niemowa
próbując dotrzymać tobie kroku

wiesz ile wylałam łez
uśmiechając się na przekór
czując żal i gniew
szukając ciepła w drugim człowieku

potrafisz mnie zrozumieć
kiedy proszę o odrobinę czułości
może to ja nie umiem
ogarnąć tej cholernej miłości

czuję ją każdą cząstką
jak burzy w żyłach krew
przy tobie nie jestem sobą
serce wariuje tracę dech

odchodząc zabierasz światło
dusza wyrywa się z ciała
wszystkie kolory blakną
czy miłość tego chciała

od początku

Autor wiersza: 
emcek

poza lustrem jestem bardziej bezmyślny
gdy patrzą rozmazuję
próbę uśmiechu ukryte myśli
stanowią wyjątek bywają błękitne

wstaję prawą nogą ocieram się o deszcz
wątpliwości zacierają kontury
sens każdego odruchu

całuję wilgotny zmierzch
przechodzi przez okna dreszczem

światła lamp barwią usta westchnieniem

Tam gdzie Ty

Autor wiersza: 
Ania

zastygłam, na chwilę ...moment oderwany od rzeczywistości,
jak ćma w świetle morskiej latarni,
blask twych oczu, sprawcą stanu błogości
którym dusza jak wygłodniały sęp się karmi

ty, słodyczy moja w ziemskiej wędrówce
kroplami szczęścia nasączasz me serce
nawet gdy moje słońce zgaśnie, nie opuszczę
zostanie miłość, wspomnienia i te wiersze

sen o jesieni

Autor wiersza: 
emcek

*
spojrzałem w dal
stąd wzruszenie
kończy się dzień
zaczyna wspomnienie

*
w nas anioł drzemie
co nieraz pomoże
unieś głowę
gdy noc - samotność
znieść już nas nie może

*
wietrze wietrze
tyś jeden na skargę
uspokajał chłodem
podaruję astry
w jesiennym kolorze

*
rozsypany deszcz
zbieram to wzruszenie
podaj proszę rękę
wypowiedz życzenie

unoszenie

Autor wiersza: 
emcek

mgła ustami pełza
dach ściąga jak tajfun w podróży
przy kolacji para świec
rzuca cień na przyszłość

ufam chwilom gdy stoją w bezruchu
o twarzach wystygłych ciągłą przemianą
znowu jestem młodszy o zimę
co ulepiła ze śniegu oczy

wiatr usłyszał ale zapomniał
w przeciągu prostują kości drzewa
listy czy liście w bursztynie milczą
słowa porzucone na progu