Pasjonat

Autor wiersza: 
Rymarys

Mamy miłość i krew w naszych sercach
i długopisy trzymamy w swych dłoniach,
operujemy nimi jak zapałkami piroman.

Płoną kartki kiedy rzucamy swe słowa,
które z ust wypuszczamy na wzór smoka,
ogniska miłości płona już dookoła,
atrament rozlewa się po kartce jak smoła,
grzeszne serca oczyszcza ogień Boga.

Płonie w ogniu rewolucji wschodnia Europa,
Rosja z Krymu pewnie się nie wycofa,
ubrane po cywilu spacerują sobie wojska,
na Ukrainie toczy się domowa wojna.

Dym drażni polskich polityków nozdrza,
sytuacja w kraju staje się coraz gorsza,
przed sejmem spłonie znów jakaś opona,
konfrontacja z władza jest nieunikniona.

Ogień trawi sumienia ojców Kościoła,
bo pedofilia o pomstę do nieba woła,
jątrzy serca wiernych jak ropiejąca rana,
a wydalonych księży przyjmie Dominikana.

Moja profesorka przyrównała politykę do szamba,
obiecywała, że ostatni raz się babra,
po czym przyszła samorządowa kampania
i znów po uszy sama w nie wlazła.

Natomiast ze mnie jest żaden mitoman,
raczej bolesnej i szczerej prawdy pasjonat.

Rozumiem (twój ból)

Autor wiersza: 
Rymarys

Znów do rany w sercu sypiesz słoną sól,
słone łzy spływają znów po twym policzku,
stoisz na scenie życia za zasłoną w milczeniu,
już nie pomaga liczenie do dziesięciu.

Przez cały czas żyjesz w ciągłym napięciu,
tak jakby ktoś podłączył cię do stałego prądu,
boisz się skorzystać z przysługującego ci oporu
prawa i twoja sprawa ciągle jest w toku.

Zamiast bić brawa publika stoi gdzieś z boku,
bo kiepska jest oprawa twego życiowego meczu.

Mówisz znów, że wszystko jest tu bez sensu,
gdybyś mógł naplułbyś w twarz temu światu,
który śmieje się z porażki i drwi z sukcesu,
podczas gdy ty stajesz sam wobec problemu,
oddzielony od reszty ludzi za pomocą muru.

Przeżywasz nieustannie jakąś frustracje celu,
nie znajdując wsparcia i pomocy w otoczeniu,
plasując się ciągle na ostatnim miejscu,
znajdując się stale w czyimś cieniu.

Czując się ta jakbyś był w jakimś więzieniu,
które to więzienie ma wygląd twego domu,
a w nim twoi rodzice stoją na posterunku,
bacząc byś nie przekroczył samowolnie progu.

Twoi kumple czasem pomagają podkopu
dokonać i uciec z tego prywatnego karceru,
gdzie musisz przestrzegać regulaminu.

Zanim stracisz sen w życiu - mówię ci stój
i nie skacz w dół, bo ja rozumiem twój ból.

Dobry Samarytanin

Autor wiersza: 
Rymarys

Bez wahania podzielę się z wami rymami,
choć wolelibyście bym dzielił się banknotami,
zamiast pojedynczymi wersami i wierszami,
całymi ich tomami i tomów regałami,
wypełnionymi pułkami z książkami,
które zakurzone leżały by tam latami,
bez możliwości obcowania z czytelnikami.

Może kiedyś podpisze umowy z księgarniami,
póki co zależy mi na umowach z wami,
na rozliczeniu się z długami i obciążeniami,
zaciągniętymi u was zaufania kredytami.

Może kiedyś mi się uda porozmawiać o tym,
co chciałbym zrobić dla was i co w mej mocy
jest a do czego potrzebny byłby palec Boży,
który w siedem dni coś z niczego tworzy.

Nie pomogą mi opinii i mody kreatorzy,
za mało pieniędzy będą mieli sponsorzy,
by wyrwać z nędzy to dziecko które tworzy,
nie dla pieniędzy, lecz z powodu choroby,
która wpędziła ojca w nałóg alkoholowy.

Patrząc na niego pomyślisz iloraz zerowy
inteligencji i w drugą stronę zwrócisz oczy,
gdy Brylem zacznie pisać wiersze niewidomy.

Zdziwisz się, że pisze wiersze głuchoniemy,
lepsze od ciebie stosując w nich rymy,
jedną taką artystkę u siebie gościmy.

Jeżeli zostałeś przez krytykę poturbowany,
wiedz, że jestem z tobą - dobry samarytanin.

Wyścig zbrojeń

Autor wiersza: 
Rymarys

Z żelaznych zasad ukułem swą zbroję,
w lewej ręce tarcza, która wiarą się zowie,
w prawej ręce długopis którym te słowa skrobie
i kreślę ten opis posługując się słowem.

Dla wielu orężem są te pieniądze na stole,
dziki którym kształtują dowolnie ludzką wolę,
chcą byś kupował tylko oryginalna cole,
zwiększając globalnym firmom obroty handlowe.

Dadzą ci kupony rabatowe i toalety darmowe,
bylebyś zamiast zdrowe wcinał jedzenie śmieciowe,
zresztą taka sama dali ci do podpisu umowę.

Trwa wyścig w którym kłamstwo to oręż,
dobro i zło obraca się wciąż na druga stronę,
za łapówki pod stołem będzie to załatwione,
byle odpowiednie kwoty zostały wpłacone.

Światem rządzą banknoty a nie ludzie,
to jedni zbierają w pocie czoła i trudzie
inni przejadają w domach przy wódzie.

Znów niepokój do moich myśli wnika,
że prędzej niż muzułmanie i dżihad,
zabije nas chlanie wódki z kielicha.

W świecie gdzie człowiek smogiem oddycha,
maska na twarzy chroni od dymu z komina,
stary czas, gdy rósł tu las ci się przypomina,
sprzed momentu, gdy postawili tego olbrzyma.

Budowanie ze szkła i betonu się rozpoczyna
a wyścig zbrojeń rejestruje znów statystyka.

Szczerze

Autor wiersza: 
Rymarys

Szczerze nie zależy mi na twojej ocenie,
lecz na tym, by wyleczyć chorą na schizofrenie
matkę a siostrze ciotecznej dać wspomnienie,
dla dobra rodziny poruszyć Niebo i Ziemię,
niech uśmiechu nie pokazuje tylko zdjęcie.

Szczerze wierze, że w naszym życiu lepiej będzie,
lecz najpierw zmienianie świata zacznę od siebie,
albo zaakceptuje swoje obecne płożenie,
oraz odwiedzane przeze mnie przestrzenie.

Szczerze mówiąc za późno na zadośćuczynienie,
dla ludzi którym sprawiłem ból i cierpienie,
chociaż może zasłużę kiedyś na rozgrzeszenie
i w czyśćcu się oczyści moje sumienie.

Szczerze współczuje jeżeli żyjesz w biedzie,
mogę napisać tylko tych parę słów do ciebie,
zanim znienawidzisz całkowicie to miejsce,
zrozum, że nie byłbyś tym kim teraz jesteś
bez niego i pielęgnuj miast podcinać korzenie.

Szczerze żałuje tego co było niepotrzebne,
każdego słowa wypowiedzianego w gniewie,
powodującego czyjąś frustracje lub agresje,
nie proszę o nic - chyba, że o win wybaczenie.

Szczerze zamiast zapisywać słowa na papierze,
chciałbym porozmawiać z tobą wieczorem,
lecz nie tak jak Stalin z Hitlerem,
bo chociaż może jestem w twoich oczach zerem,
moje intencje są przynajmniej szczere.

Dlaczego? ( dla nikogo)

Autor wiersza: 
Rymarys

Znowu mówisz, że źle się czujesz,
że świat twoich potrzeb nie rozumie,
czekasz aż ktoś łzy otrze, ale w sumie
czujesz się dobrze - masz miliard nie
w gotówce, lecz w swym rozumie.

Gubisz się w tłumie i mówisz nie,
kiedy ktoś z marzeń okrada cię,
z doznań i wrażeń twój świat buduje,
ktoś kto komentuje twoje wiersze.

Ten ktoś twe wiersze ciągle krytykuje,
chociaż robi to w dobrej wierze,
ciebie swoim zachowaniem prowokuje,
mur pomiędzy wami więc buduje.

Operuje słowami których żałuje,
lub po prostu bez słowa daje jedynkę.

Kogoś kim nie jest udaje,
udaje mu się oszukać ciebie
i sam siebie nieraz oszukuje
twierdząc, że tworzy lepszą poezje.

Twierdzi, że jednym wersem cię zje,
jakbyś był mięsem poprawiającym źle
funkcjonujące jego trawienie.

O mdłości przyprawiając po nowym wersie
publikę która rzygając mówi - smaczne,
napisze żeś tchórzliwy zając i te
twoje wiersze nie obchodzą nikogo, lecz
jeśli nie dla nich - to twórz dla mnie.

Historycy

Autor wiersza: 
Rymarys

Jak można łączyć historie oraz poezje?
Przeczytaj Staré Letopisy České Veršovane
lub Galla Anonima Kronikę i te
wszystkie utwory dziewiętnastowieczne,
w których łączono literaturę i historie,
Hayden White dobudował do tego teorie.

Nie chce byś oddawał mi cześć ani glorie,
bo jak każdy z nas mam spojrzenie trochę
skrzywione przez dokonywaną ocenę,
własną minionych zdarzeń interpretacje.

Nie twierdzę, że mam absolutną racje,
nie mam czasu na fałszywe deklaracje,
nie posiadam monopolu na prawdę,
posiadam za to opinie i zdanie własne.

Kolejne zapiski czynie w moim notesie,
o życiu w Polsce trwającym w stresie,
ten facet za granice się nie przeniesie,
bo ma poglądy tradycyjne i staroświeckie,
zamiast ateistyczne to katolickie.

To o czym pisze uznasz za fikcyjne,
zwłaszcza gdy opisuje rządy policyjne,
miast rzekome relacje demokratyczne
cechujące obywatela i jego władze.

Wiem, że wszystkim konformistom wadze,
lecz na swą szczerość nic nie poradzę,
zanim me ciało znajdzie się w kostnicy,
będe opisywał fakty jak inni historycy.

Niepowtarzalny ( człowiek)

Autor wiersza: 
Rymarys

Nie da mi tego z Nibylandii Jednorożec
lub z Afryki słoń czy też nosorożec,
nie da kwiatów z Holandii morze,
żadna idealna miara lub wzorzec.

Nie da obraz czarno – biały czy w kolorze,
stworzony przez inteligentna maszynę,
która wygrała w szachy z Kasparowem,
swym zaawansowanym mikroprocesorem.

Nie da mi tego księżyc widziany wieczorem,
podczas pełni lub fazy zwanej nowiem,
na który gapiłbym się samotnie,
ani cały ten widok kiedy stoję na balkonie.

Nie dadzą mi tego moje dłonie,
ani ściskające długopis ich palce,
nie dadzą ułożone na stole ręce,
trzymające podczas pisania kartkę.

Nie da mi tego nawet sama kartka,
na której tuszem wypełniona kratka
w treść o niewiadomym sensie obrasta,
złożona z liter która ją porasta.

Z tych ich plątanin powoli wyrasta
to co jest przedmiotem zainteresowania
osoby składającej widoczne tu zdania,
zanim postawi znak zapytania.

Ono się pojawia kiedy pytasz co robię
i dla kogo te wersy na kartce skrobie?
Odpowiedzią niepowtarzalny człowiek.

Poeci ( z sieci)

Autor wiersza: 
Rymarys

Poeci z sieci pytają siebie nawzajem jak leci,
co u nich słychać i czy warto jeszcze oddychać,
czy jest jeszcze co czytać i dla kogo pisać?
Zastanawiają się w szeregach zwarci internauci.

Jedni odrzucają to co aprobują inni,
inni negują to co promują z kolei tamci,
jedni i drudzy myślą, że nie są winni
temu, że ktoś mylnie interpretuje znaki
graficzne - te literowe jak też diakrytyczne,
poprzecinane przez znaki interpunkcyjne.

Ja nie chowam się za żadne postaci fikcyjne,
z każdej strony zadane mi ciosy przyjmę,
bo to Bóg zadecyduje o tym kiedy skonam,
a nie zastosowane argumenty ad personam.

Współczesne czasy są bardzo niespokojne,
duże dzieci wciąż chcą bawić się w wojnę,
więc kiedy pisze, że ja ich nie toczę
dostaje jedynkę jakbym miał sny prorocze,
o tym, że uaktywnią się jedynkowicze,
kiedy o braku pochwały dla nich napisze.

Na całkowite zrozumienie nie liczę,
liczę na to, że zanim zapłoną znicze
kilka słów z dedykacją dla ciebie napisze,
czując się jakbym wywoływał klisze.

Póki co wiersz o zwykłych ludziach pisze,
uwikłanych w sieć zależności przez lirykę.

Subiektywizm

Autor wiersza: 
Rymarys

Zaczynam to wszystko pisać zupełnie tak,
jakby było mi zupełnie obojętne jak
publika przyjmie zapisany tu znak
i czy będzie jej to wspak czy w smak.

Może będzie zupełnie w sam raz,
kiedy upłynie upływający na to czas,
by zrównały się ze sobą rym oraz takt
i zostało to uznane za niewątpliwy fakt.

Póki co konstruuje tutaj liryczny antrakt
lub komedii albo tragedii kolejny akt,
mieszam ziarna prawdy z plewami kłamstw,
raz jestem zabawny a raz humoru brak.

Biorę to za punkt honoru, że napisze tak,
że krytyk literacki nie będzie wiedział jak
odnieść się do tego co napełnia mój bak.

Chodzi o zawartość tego lirycznego paliwa,
które stanowią zapisane tutaj słowa,
które składam od nowa a rymów Częstochowa
komuś się spodoba - umiem nimi żonglować.

Dlatego mój subiekt zaczyna się chować
do wnętrza i subiektywnymi operować
uczuciami i wrażeniami oraz sprzedawać,
to co klient za godne kupienie będzie uważać,
gdy subiekt skończy swój towar rozkładać
i z jego porcji gotowy produkt składać
w postaci rymów które będą się nadawać
do wyrażenia jego opinii oraz zdania
i do subiektywnej oceny dokonania,
przez czytelnika w trakcie komentowania.