bezgłos

Autor wiersza: 
poczytam

bezgłos

kocham góry, tylko?... więcej mówić nie trzeba.
trzymać w sobie, dalej niż na końcu języka,
albo zaszyć w matni, skryć pod bukowe drzewa,
w szczelinę, gdzie rośnie bazaltowa skalnica,

wcisnąć jak najgłębiej, przykryje rumosz, piargi.
zakopać, wyrośnie cyklamen purpurowy,
zapachem nie zdradzi i nawet nie drgną wargi.
porazi umysły, będą domysły. stogi

siana tak nie strzegą igły, jak ja paru słów
których nie wypowiem nigdy, bo kocham góry,
tylko?... to wystarczy, nie mam tarczy, tylko Bóg
broni i jeden wie, co serce nie powie – stchórzy.

ciepłe, zimne?

Autor wiersza: 
poczytam

ciepłe, zimne?

matka głupich bez słów porzuciła
teraz twardo stąpam po innej
czasem wzloty, ląduję w malinach
albo trafiam celnie pod rynnę

nudno nie jest, szyba omami
w ciemnym oknie na dziwny z firanką
którą mogę wyprać z żabkami
będzie jaśniej, dam odpocząć lampkom

już nie zwabię matki głupich światłem
żaden ogień w sercu nie zapłonie
znicz najwyżej, może słoik z kwiatkiem
nie poczujesz jakie były dłonie

A Ty się śmiejesz ...

Autor wiersza: 
Złota Aniela


A TY SIĘ ŚMIEJESZ ...

Leżąc na łące
Rysuję palcem po niebie
Esy-floresy
Dla Ciebie
A Ty się śmiejesz
Co cię tak śmieszy?

Próbuję w dłonie uchwycić słońce
By darować Ci gwiazdę z nieba
Au! Jakie gorące!
A Ty się śmiejesz
I mówisz „Nie trzeba”

I sięgam po kłębiaste białe obłoki
By jak watę cukrową
Nawinąć je na źdźbło trawy
A Ty chwytasz się pod boki
I głośno się śmiejesz

Posłuchaj!
Świerszcz muzykuje w trawie
Spróbuję zaśpiewać
Do jego akompaniamentu
Śmiejesz się?
Wiem, że brak mi talentu

Przepełniona szczęściem
Szczęście muszę wylać z siebie
Dlatego palcem rysując po niebie
Śpiewam razem ze świerszczem
I zapatrzona w twe oczy spowite błękitem
Dla Ciebie
Mówię wierszem

A Ty się śmiejesz ...

(31 mja 2011)

tylko mnie poproś

Autor wiersza: 
poczytam


ty pragniesz abym do tańca
poprosił i zawirował
na boso na samych palcach
łąka jak sala balowa

wirują słowa i pióra
atrament zostawia ślady
powstają wiersze na murach
ich zburzyć nikt nie da rady

sukienkę masz szmaragdową
a na niej kwiaty pachnące
rozdasz działkowym ogrodom
rozrzucisz w tanecznym pląsie

ten taniec jak nasze życie
krok czasem można pomylić
lecz tańczmy nim się rozsypie
żebyśmy tylko zdążyli

niestety ja się spóźniłem
nie dla mnie tanga i walce
spod ściany patrzę z podziwem
przeciekło szczęcie przez palce

Chabrowo

Autor wiersza: 
Anna-marzycielka

 

Tośmy piwa nawarzyli,
ja na niebie, ty na ziemi.
Aż nam wszyscy zazdrościli
takiej magii, takiej chemii.

Wciąż zerkamy w błękit nieba,
czy nie spada nam na głowę.
Teraz piwo wypić trzeba,
trochę dziwne, bo chabrowe.

Na dnie kufla chochlik drzemie,
tak jak w każdym kuflu piwa,
niech nie ściąga nas na ziemię
i niech piwa nie ubywa.

Pijmy trunek ten z radością,
nie urońmy z żadnej chwili,
aby wspomnieć gdzieś z czułością -
tośmy piwa nawarzyli.
20 lutego 2010

 

Słowa : Anna Zajączkowska
muzyka : Dariusz Masłowski
wykonanie : Mariola Gutowska i Dariusz Masłowski

Nie trzeba wiele

Autor wiersza: 
marzenie

Nie trzeba wiele

do szczęścia nie jest
dużo mi trzeba
wystarczy kilka
magicznych słów
wierszem pisanych
przy blasku świecy
z drżeniem szeptanych

do szczęścia wcale
dużo nie trzeba
wystarczy ciepło
twego spojrzenia
gdy na mnie patrzysz
kiedy twe myśli
błądzą gdzieś przy mnie

do szczęścia dużo
nam nie potrzeba
tylko ta pewność
gdzieś w głębi serca
mocno ukryta
......................

/2007.02.25/

porajem

Autor wiersza: 
warkocz

sarnią ścieżką mnie wiedziesz przez las
muskam stopą zielony mech
drzemie we mnie paproci strach
twoje włosy pachną szumem drzew

dokąd idę, nie pytam nawet
sam nie wiesz, gdzie prowadzi ścieżka
kluczą cienie sinym świtem blade
snów topolich szukają na łęgach

idziesz przodem i trzymasz za rękę
przed klapsami gałązek chronisz
w każdym żdźble czuję twoje serce
w każdym życiu puls twojej skroni

te liście znasz dłonią na pamięć
zachwyt budzą w tobie od nowa
milczeniem rozmawiasz z ptakami
smutna czermień przed słońcem się chowa

sarnią ścieżką mnie wiedziesz przez las
dokąd idę, nie pytam nawet
czy mnie zgubisz? pokaże czas
i czy sama się zdołam odnaleźć

... taka matematyka

Autor wiersza: 
Złota Aniela


... TAKA MATEMATYKA

nadzieja razy wiara
a to wszystko do potęgi miłości
obliczyć się staram
szanse na to
by w twym sercu na stałe
zagościć

kobieta zmienną jest
jak niewiadoma w równaniu
lub nierówności
a mi niezmiennie
niczego więcej nie trzeba
tylko twojej kochany miłości

jak ramiona paraboli
wznoszę ku niebu ręce
i proszę
Panie otwórz ukochanego serce
i wlej miłości
w dziesiątej potędze

i przenieś nas
w przestrzeń błogostanu
gdzie czas nie jest wymiarem
i pozwól nie licząc granic
dotrzeć do nieskończoności szczęścia
na wieki wieków razem

Spacer w chmurach

Autor wiersza: 
Złota Aniela


SPACER W CHMURACH

Dzisiaj
O świcie
Zbudzony szybkim serca biciem
Wyszedłem z domu
Tak, aby idąc tu i ówdzie
Bezwiednie
Po prostu iść
Iść przed siebie
W sercu niosąc
Ciebie

To taki spacer w chmurach
Ja idę
Ty ze mną
Tak idąc w zamyśleniu
Nie spostrzegłbym
Gdybym się znalazł w górach
W jednym oka mgnieniu

Zasłuchany w serca bicie
Błędnym spojrzeniem
Wpatrzony w przestrzeń
Widząc tam, gdzie Ciebie nie ma,
Ciebie
Albo chociaż skrawek twego cienia
Wiedziony tęsknotą
Błądzę
Sam nie wiem gdzie
Ale błądzę z ochotą

I chociaż pod wiatr
To jakby na wietrze
I chociaż mroźno
Głęboko wdycham powietrze
By uchwycić twoją woń
I uchwyciwszy, zachwycony
Wyciągam dłoń
By ująć dłoń twoją

Och!
Gdybym mógł chwycić Cię za ręce
Biegłbym z Tobą przez świat
By dotrzeć jak najprędzej
By dotrzeć tam
Gdzie jak dzisiaj
Na spacerze w chmurach
Szczęśliwym być i szczęście dając
W ramionach mych
Ciebie utulać

Z dziennika wydarzeń "Piękne chwile"

Autor wiersza: 
Kamill August

Niedzielny słoneczny zimowy poranek
Widze błękit nieba
Śniegiem skryte dachy domów i lasy w oddali.

Zawirował wietrzyk z lekka wznosząc śnieżną mgiełkę
Rozbłysneło się milionem skier uśpione powietrze.
Cudów i uroków świat nam jest bogaty
Tworzą piękne chwile dzieciątka natury.

Takie piękne chwile szybko przemijają
Lecz na tyle długo trwają, iż ogień radości,
wieczny i gorący w duszy rozniecają.

Tylko żar ognia tego niekiedy
w tęsknotę bolesną postać swoją zmieni
Popiół w melancholię
Dym zaś z wiarą i nadzieją w niebyt gdzieś uleci.

Wiej wietrzyku bystry
Krzesaj nowe iskry
Ogień duszy podsyć, rozwiewaj popioły
Ponieś błękit dymu jego na świat szeroki.

Proszę o to Boga w rozmowie o tych dzieciach cudnych
Dziękując zrazu za nie.
W szczególności za niedawne spotkanie
Owocu lesnego, co mi słodycz swą najsłodszą uronił na zmysły
I duszę fioletem soku radośnie przystroił.