bez końca

Autor wiersza: 
emcek

nie mam historii
wspartej na stole na wielu półmiskach
według receptury mistrzów zen
lekarzy obejmujących nagość
w paroksyzmie nieudanej pomocy

ukryty przed przemijaniem
jak zając ratując ucieczką nieważkość ciała

uśmiech wycięty z cynfolii
ekstrawersję nadchodzącej nocy
zagubionej wśród tłumu niepoliczonych latarni

zimą pełza po polach
w półnagości świtu ulega snom
kluczy między drzewami
z ustami otwartymi do krzyku

nie mam opowieści w rozczuleniu
sklejam córce papierowe kwiaty
owijam ogniem jak ciszą

W środku zimy.

Autor wiersza: 
piotr-ka

W środku zimy.

Posadziłem w środku zimy,
kwiat w ogrodzie.
Podlałem go kroplą kpiny,
zostawiając w chłodzie.

Śmiech perlisty zasnął w uszach,
otulonych szczelnie.
Kwiat, na przekór zaczął w śniegu,
rosnąć dzielnie.

Dni samotne jak i noce,
przemijały.
A w nim śpiące szczęsne moce,
rozkwitały.

I nie wiedzieć jak i kiedy,
z martwej gołoledzi.
Przeniósł się do ciepła w sercu,
i tam dotąd siedzi.

Czasem wspólnie zimną nocą,
patrzymy przez okno.
Nawet imię mu nadałem,
Samotność.

nocne niebo

Autor wiersza: 
emcek

czas w wysłużonych butach
oparty o ozdobną wskazówkę
obok kwiaciarni ruchliwego ronda
gdzie kręcono wciąż powtarzany film o miłości

wciąż tam są niebieskie oczy
pośród kwiatów z pączkami jak opuszki palców
uśmiechy wszystkich namalowanych madonn
które próbuję zapomnieć

nocami zmagam się ze światłem gwiazd
na siłę otwierają oczy abym jeszcze raz
zobaczył beztroskę która ciągłe rozplątuje
zaplecioną w warkocz urodę świata

przerwany w pół gestu widzę swoje oczy
na dnie jeziora jak odpryski świtu
które zatonęły zbyt szybko

rozłąka

Autor wiersza: 
emcek

zaraz idę chociaż nie mówisz abym pamiętał
o kwiatach i ustach które należą do ranków
wylegujących się na szybie

schody myślą za mnie prowadzą nad rzekę
wije się między palcami jak wąż co czasem ugryzie
aby pamiętać gdy smutek przemyje oczy
dreszczem zwiąże ręce

już widno sen mości gniazdo w kącie szafy
lustro marszczy się na mój widok
mijam odbicie wrzucony do wody kamień
co minął się z czasem kręgami na wodzie

przerwany sen

Autor wiersza: 
emcek

*
przyszedł ojciec
jak sen o wiośnie nad rzeką
znowu łowił srebrne ryby
pozbawioną cienia ręką

matka

ciszej patrzy i mówi
gdy sny coraz bliżej
mijamy się w słowach jak deszcz
co zatrzymał się na twarzy
zapomnianą tęczą

*
już noc
nie zliczyć gwiazd
o oczach wypalonych czasem
światłem co przypadło do nóg
jak bezpański pies

Po drugie-życie.

Autor wiersza: 
piotr-ka

Po drugie-życie.
W wiatrach zatańczyły, pożółcone liście,
dziwią się, widząc załzawione oczy,
pytają ciękawe, czy przy tym byliście,
jak z jesiennym deszczem lubiły się droczyć.

A ty w ciszy płyniesz, niczym w morzu liści,
pękiem astrów ścielisz, sen złotej wieczności,
słuchając słów pieśni, co dziś ma się ziścić,
idziesz w światło, gdzie inni, widzą mrok ciemności.

I tylko jak muślin czasem trąca ziele,
zły żal mnie dotyka, ponury, milczący,
że z tobą odeszło ode mnie tak wiele,
a świat mój jest dzisiaj, trochę bardziej śpiący.

Cisza

Autor wiersza: 
Maja

Cisza

Cisza sprzyja myśleniu
z dala melodią pobrzmiewa
mimo że trudno chwilami
odnaleźć w sobie marzenia.

Wsłuchać się w swoje myśli
pomilczeć , nie komentować
talizman uczuć odnaleźć
i w sercu go pielęgnować.

Bo dobre chwile są zawsze
złap pozytywną energię
nie daj się troskom zagłuszyć
w ciszy - słowa są zbędne !

puściej

Autor wiersza: 
emcek

Zbyszkowi poświęcam

odpocznę w tajemnicy
urasta w oczach jak ptak
gdy boi się pierwszego lotu

na ścieżce tyle cieni
nie zgadnę czy znowu jestem
światłem co poddane nocy
ukryło twarz we wnętrzu ziemi

wspomnij już nie moim słowem
przeze mnie toczą się chmury
co jak lewiatan na brzeg wywloką
nadmiar ciszy

przezroczysty

Autor wiersza: 
emcek

rozmazuję na twarzy powietrze
na pozór niewinne kształtowanie reakcji

dialog ze sobą jak deszcz
gdy wrzucam wilgotne wnioski
do kosza z brudną bielizną

tkwię jak Jonasz w trzewiach świata
jeszcze niegotowy aby spojrzeć
chłodnym okiem na nadmiar ciszy

krzyk nie jest na receptę
bez diagnozy raz za razem myję ręce
łatwiej w strugach wody
odcedzić rzeczywistość od marzeń

Zapomniane ogrody.

Autor wiersza: 
piotr-ka

Pójdż, złączmy swe pustki, spełnijmy ogrodem,
pełnym miłości kropel z lat uszytych chłodem.
Falą spojrzeń spłyniemy , łzą obłaskawioną,
żeglujemy donikąd by w sobie utonąć.
Posągom pod nogi, rzucimy ogrody,
co zakwitną z uśmiechów,bez słońca i wody.
Zanurzymy w ziemi ręce, do modlitw złożone,
a pocałunki będą słone, i zmęczone.
I zapragniemy raz jeszcze,nasycić się czarem
z pustej malancholii,spopielałym żarem.
bo z drwiącą kpiną sprytnego żonglera
co wiecznym cieniem za nami kroczy
Świat nam siebie odbiera
każąc zamknąć oczy.
I wybacz mi że cię, przed złem nie schroniłem
Winnem światłem być twoim
mrokiem tylko byłem.
Popatrzył na nas, bóg zafrasowany,
I w pustkę odesłał, uciszył organy,
bez muzyki, bez duszy,
pieśń nuciłaś cichutką,
on ci ją zagłuszył,
odeszłaś z ostatnią nutką.