od razu jesień

Autor wiersza: 
emcek

nie poradzę bez słów
choćby głupich niebrzmiących z tamburynem
plaster nie zatamuje upływu chwil

z dłoni której nie przyłożyłem
do zrobienia wspólnej sałatki
pełnej przeciwutleniaczy
nagromadzonych w kuchni na przestrzał
wyborów

więcej niż daje szum ulicy
stempel do bezbarwności a różę
dałem po rozstaniu z ciszą

powrót będzie inny
na starej tratwie nie żyją już ptaki
dęby co przysiadły
po haust wiatru

niespotkana

Autor wiersza: 
emcek

mieszkamy obok siebie
na odległość paru spojrzeń
słyszę odkręca rzeczywistość
przepaloną żarówkę

ciężarem wiosennej sałaty wzbogaca kanapkę
niebyłej córce która źle wychodzi na zdjęciach

przebywa w szepcie
słońce przesunęło cień kredensu
filiżanki wraz z dotykiem
cierpią na anoreksję

kiedyś ucichła
deszcz zmył okna ze światła
wróciły sny jak koty wyginajac grzbiety
ocierały się o noc

OPRÓCZ TĘSKNOTY...

Autor wiersza: 
Barbara

Co pozostanie
po tych co na zawsze
odeszli

oprócz pamięci
i tęsknoty w sercu

głuchy telefon
fotografie
puste krzesło
kilka ubrań i buty

które po pewnym czasie
oddasz potrzebującym

bo co z oczu
to mniej boli

spieszmy więc kochać
ludzi póki są z nami
żyjmy powoli

nie zwlekajmy więc
z miłością

każde spotkanie
słowo być może

ostatnim okazać
się może...

Barbara Szuraj

(foto google)

Inspiracja wiersz:
J.Twardowskiego pt.Spieszmy się

Pani (mówi)

Autor wiersza: 
Rymarys

Znów jakaś Pani mówi,
że gapię się w jej telefon,
pewnie mnie nie lubi,
chociaż kazała usiąść obok,
a może się tylko czubi,
albo mam problemy z głową,
lub tylko problem ze sobą.

Znów jakaś Pani mówi,
że jestem dla niej wsparciem,
choć nie była na seansie,
wcześniej życzyła miłego
oglądania podczas dnia
filmów dokumentalnych,
filmu o chorym rzeźbiarzu,
który będąc niewidomym
rzeźbił i wyrzeźbił Minotaura,
czy wszystko co Panie mówią,
to tylko sama prawda
czy tylko same kłamstwa ?

Mgły rozwiane.

Autor wiersza: 
piotr-ka

Mgły rozwiane.
Co oddane, co zabrane, zliczyć już się nie da
tylu bogactw co przepadły, pozostała bieda.
Pęki szczęścia darowane, zdeptanego
łanu w polu, nie żal mi już tego.
Mgła w rozlanych atramentach, nocą brodzi
dnia szukając, we mnie, dzień odchodzi.
Bliskie ścielą się z oddaniem, sny dywanem
których jeszcze lata temu, byłem panem.
I już tylko melodyjność, przebiśniegi chłonie
resztką piękna grając, gdy schylę się po nie.

Niewidzialna.

Autor wiersza: 
ula

Mierzę siły na zamiary
emocje na uwięzi trzymam,
niewiele może człowiek stary
na nic zda się tęga mina.

Staję się niewidzialna
powoli,stopniowo zanikam
nikt nie tęskni, nie dzwoni
czasem ogarnia panika.

Przeżyłam swoje tak bywa
czasem sama siebie dopinguję,
jesień życia bardzo uciążliwa
może we dwoje mniej boli.

bez końca

Autor wiersza: 
emcek

nie mam historii
wspartej na stole na wielu półmiskach
według receptury mistrzów zen
lekarzy obejmujących nagość
w paroksyzmie nieudanej pomocy

ukryty przed przemijaniem
jak zając ratując ucieczką nieważkość ciała

uśmiech wycięty z cynfolii
ekstrawersję nadchodzącej nocy
zagubionej wśród tłumu niepoliczonych latarni

zimą pełza po polach
w półnagości świtu ulega snom
kluczy między drzewami
z ustami otwartymi do krzyku

nie mam opowieści w rozczuleniu
sklejam córce papierowe kwiaty
owijam ogniem jak ciszą

W środku zimy.

Autor wiersza: 
piotr-ka

W środku zimy.

Posadziłem w środku zimy,
kwiat w ogrodzie.
Podlałem go kroplą kpiny,
zostawiając w chłodzie.

Śmiech perlisty zasnął w uszach,
otulonych szczelnie.
Kwiat, na przekór zaczął w śniegu,
rosnąć dzielnie.

Dni samotne jak i noce,
przemijały.
A w nim śpiące szczęsne moce,
rozkwitały.

I nie wiedzieć jak i kiedy,
z martwej gołoledzi.
Przeniósł się do ciepła w sercu,
i tam dotąd siedzi.

Czasem wspólnie zimną nocą,
patrzymy przez okno.
Nawet imię mu nadałem,
Samotność.

nocne niebo

Autor wiersza: 
emcek

czas w wysłużonych butach
oparty o ozdobną wskazówkę
obok kwiaciarni ruchliwego ronda
gdzie kręcono wciąż powtarzany film o miłości

wciąż tam są niebieskie oczy
pośród kwiatów z pączkami jak opuszki palców
uśmiechy wszystkich namalowanych madonn
które próbuję zapomnieć

nocami zmagam się ze światłem gwiazd
na siłę otwierają oczy abym jeszcze raz
zobaczył beztroskę która ciągłe rozplątuje
zaplecioną w warkocz urodę świata

przerwany w pół gestu widzę swoje oczy
na dnie jeziora jak odpryski świtu
które zatonęły zbyt szybko

rozłąka

Autor wiersza: 
emcek

zaraz idę chociaż nie mówisz abym pamiętał
o kwiatach i ustach które należą do ranków
wylegujących się na szybie

schody myślą za mnie prowadzą nad rzekę
wije się między palcami jak wąż co czasem ugryzie
aby pamiętać gdy smutek przemyje oczy
dreszczem zwiąże ręce

już widno sen mości gniazdo w kącie szafy
lustro marszczy się na mój widok
mijam odbicie wrzucony do wody kamień
co minął się z czasem kręgami na wodzie