...

Autor wiersza: 
piotr-ka


W zaklętym kręgu wodzę siebie, w tańcu z przypadkiem.
Cierpki dzień pospieszam nocą, zdążyć przed upadkiem.
Tylko po co.

Radość w sercach jak pęki w wazonach, pełne martwych kwiatów.
Wiruje Bez nadzieją ukwiecony,biały, Bez szkarłatów.
Tęsknotą zielony.

Krokiem w pieśń wplątanym, zgodnym w niepotrzebnej woli.
Ponieśmy trud miłości gorzkiej,ze szczytów niedostanych,
do dolin.

Niech świat wyjdzie z chłodów,zwarty, zbłąkanym atomem.
Uśnie w naszych dłoniach pragnących i ciepłem nam będzie,
i domem.

nieznajomy

Autor wiersza: 
emcek

przez chwilę patrzyłem jej w oczy
nie miały źrenic mokre od słów

zabrała mnie ziemi
chociaż nie miała skrzydeł

nie umiałem śnić dalej
kwiaty uschły a serce
noszę dalej w kieszeni

czasami wyjmuję oglądam
we wnętrzu ptaki wiją gniazda
z czasu i cieni

Czas i przemijanie

Autor wiersza: 
piotr-ka

Czas i przemijanie
A gdy już ciałem, ziemi się oddam w niewolę.
Chłodny dotyk boga, mnie zawiedzie w ciemnie.
Duszy tylko w prochy, pogrześć nie dozwolę.
Choć na krótką chwilę, zatrzymam ją we mnie.

Rozkażę jej wzlecieć, gdzie skrzydeł nie miałem.
W każdy atom spojrzeć, prześwietlić kryształy.
Pójść w góry i skały, jak wędrowiec śmiały
Na które za życia, nawet nie spojrzałem.

Wszystkim czym już byłem, za grosik, czym będę?
Czy piaskiem pustyni, czy korzeniem sosny?
Ciekawości się ludzkiej nigdy nie wyzbędę,

i wiary że nasz pochód, będzie trwał radosny.
A jeśli mi koniec pisany, zatem,
pożegnam się z pokorą, lecz ufnie, ze światem.

roztargnienie

Autor wiersza: 
emcek

napadało myśli
spod oczu drażni bielą
poranek z rumieńcem
soplami lodu co uklękły w oknie

wspinam się to przygasam
z opornikiem diagnozuję światło
cieniolubne kwiaty przerosły wieczór
tylko cisza została w cieniu

modnie w nic nie wierzyć
w oceanie żółw z oczami z plastiku
bonusy na miłość u operatora telefon
z informacją o darmowym milczeniu

w cieniu bezlistnych drzew

Autor wiersza: 
emcek

czyż mogę zapomnieć
z nocą bezduszną utopią

niezachwiany a przecież smutny
cóż lata-gwiazdy z wypalonych ognisk

jak marynarz ze statku na wydmach
opływam niebo czy tylko tonę

czas nie stroni od ciszy
dwa kwiaty ze szkła co nie zwiędną

już nie zasnę z deszczu słowa
czy sława tylko pustym naczyniem
które na dno opada

opieka

Autor wiersza: 
emcek

poza oktawą
z pamięci i bieli palców
nie rozpoznam wiatru

za mało słów aby pożegnać
przystają cienie świerki
o zielonych oczach

wspina się przyszłość
śnieg przykrył poręcze ze złoceń
posrebrzył ciszą

główne danie z milczenia
starość marszczy twarz w lustrze
niebo jak kot
wygina grzbiet w bezkresie

podsłucham

Autor wiersza: 
emcek

stąd dotąd myślę
czas stanął pośrodku pól
lęk jak strach na wróble
samotny

w kolejce do siebie
cienie coraz dłuższe
czekam na kolejną szansę
odwrócę bieg rzeki dobrym słowem

nie służę marzeniom
oklejam dni plastrem
co usłyszę zapomnę
jak pies co przestraszył się mgły

już wracam jak noc
coraz bliżej mami ciszą
bliżej domu ulegam
znanemu dotykowi światła

poznajmy

Autor wiersza: 
emcek

zaczynam się deszczem
z przytulenia szorstkim skrzydłem
wieczorem zatrzymuję wzrok
pamięć po nielicznej chwili

od kiedy nie wiem
lepiej zaokrąglam róg stołu
parą sów co były sobie bliskie

zaczynam się bez świateł
snem co miał się ziścić
w podskoku nie sięgnął

zostaję bez przerwy jak rzeka
zwodzę szeptem

Czas zadumy

Autor wiersza: 
Maja

Czas refleksji i zadumy
nad odejściem naszych bliskich
płomień zniczy się kołysze
i rozjaśnia zmarłym duszę.

W Krainie Cieni i Bezkresu
droga nieznana, pogmatwana
zmarły w pamięci naszej gości
westchnij cichutko …
bo przecież wierzysz

Kiedy opuszczam bramy cmentarza
i zmarłych dusze żegnam serdecznie
płomyki zniczy lekko wciąż drżące
są pozdrowieniem od naszych bliskich.

przypowieść

Autor wiersza: 
emcek

czas wiewiórek i dębów
przykryte wietrzną czerwienią
obsuwa się w cień
ze zgiełku wyrosła topola

słyszę bolą
z chłodu splecione dłonie
chmury za namową deszczu
w bezgłosie toną

słowa tylko z oddali
echo drapie jak kot
powój ścisnął za mocno
uległy kamienie i szepty

ranek co uporał się z nocą
ukrył wzruszenie